Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PRL. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 września 2015

,,KALENDARZE" - MAŁGORZATA GUTOWSKA-ADAMCZYK


Dzieciństwo to najważniejszy czas w życiu i ma ogromny wpływ na dorosłe życie. Każdy pamięta je inaczej. Ta sama sytuacja zapisuje się w inny sposób, ma inne zabarwienie emocjonalne, inne kolory.
Małgorzata Gutowska-Adamczyk właśnie dzieciństwo obrała za temat przewodni swojej najnowszej książki pt.,,Kalendarze".

W powieści przeplatają się wydarzenia z życia dwóch głównych bohaterek: dojrzałej kobiety-matki i małej dziewczynki.
Matka, której dorośli synowie wyprowadzili się z domu próbuje przyzwyczaić się do nowej sytuacji budzącej w niej lęk.W pustym domu kobieta czuje się samotna, boi się nocy, wciąż kupuje za dużo jedzenia, nie może skupić się na pracy. 

,,Kontakt z wami mam coraz rzadszy, coraz luźniejszy, dopuszczam do siebie absurdalne myśli, z których kiedyś pewnie bym się śmiała. Po raz pierwszy w życiu przychodzi mi do głowy pytanie, czy mnie jeszcze kochacie. Zastanawiam się nad istotą naszych więzi, Nigdy dotąd nie było mi to potrzebne."

Wspomina dawne czasy i swoje dzieciństwo, które było dla niej szczęśliwym okresem, gdy czuła się bezpieczna przy rodzicach i babci. W ten sposób stara się oswoić z nową codziennością.

Sześcioletnia dziewczynka z małego podwarszawskiego miasteczka z czasów wczesnego PRL-u cieszy się z narodzin siostrzyczki, chodzi do przedszkola, odwiedza babcię i dziadka na wsi, boi się czarnej wołgi, śpi na rozkładanym łóżku amerykance, ogląda czarno-białe bajki...

Małgorzata Gutowska-Adamczyk odtwarza dawne, bardzo często już zapomniane, powtarzające się rytuały dnia codziennego: oprawianie kury i gotowanie rosołu, ćwiartowanie świni, jazdę furmanką-głównym środkiem lokomocji, rozpalanie w piecu kaflowym.
Większość jest znana z obserwacji lub opowieści, ale przyznam się, że niektóre były dla mnie nowością, jak np. oddawanie firanek do naprężania. Siatkowe firanki, by ładnie wyglądały w oknie powinny wyschnąć napięte na drewnianą ramę o wielkości tkaniny. Ze względu na rozmiary nikt nie mógł tego robić w ciasnym mieszkaniu, więc oddawano do naprężenia.

Okładka książki, na której wykorzystano obraz Jacka Yerki doskonale oddaje ducha tej pięknej i mądrej powieści o dzieciństwie, ale też o syndromie opuszczonego gniazda. Autorka zamieściła w niej wiele osobistych wątków z życia jej rodziny. Obrazy przesuwają się leniwie, codzienne czynności pokazują upływający czas, jak zrywana kartka z kalendarza...ale w tej zwyczajności mieści się czar życia.
Starsi czytelnicy odnajdą w tej powieści wspomnienia także ze swojego dzieciństwa, a inni przeszłość swoich dziadków i rodziców.

Zachęcam do zanurzenia się w świat bezcennych wspomnień z powieścią ,,Kalendarze":)



Powiązane wpisy: Podróż do miasta świateł



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Tytuł: Kalendarze
Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Data premiery: wrzesień 2015
Format: 1360x205 mm
Formaty ebook: EPUB MOBI
Oprawa: broszurowa ze skrzydełkami
Liczba stron: 288
ISBN: 978-83-08-06010-0

Cytaty: str. 121

niedziela, 21 grudnia 2014

,,ŚLADY KRWI,,- JAN POLKOWSKI


Kiedy dowiedziałam się, że Jan Polkowski-poeta, wydawca, dziennikarz- dostał Nagrodę Identitas za książkę ,,Ślady krwi,, postanowiłam niezwłocznie ją przeczytać.

Ślady krwi
Źródło zdjęcia: http://wydawnictwom.pl/powiesci/764-slady-krwi-9788375955613.html

Głównym bohaterem powieści jest Henryk Harsynowicz, sześćdziesięcioletni polski emigrant polityczny mieszkający od dwudziestu lat w Kanadzie. Jaki jest Henryk? Drażliwy, inteligentny, samotny z wyboru, gdyż wtedy czuł się bezpiecznie, niemający sensu życia, pomimo upływających lat nieprzyzwyczajony do życia na emigracji, ulegający rutynie i czytający wciąż te same książki. Pracuje w radiu polonijnym i skrycie marzy o powrocie do Polski.
Kiedy otrzymuje list z Warszawy od adwokata ojca, z którym od kilku lat nie utrzymywał kontaktu, wybiera się w podróż do ojczystego kraju, aby spełnić ostatnią wolę Józefa Harsynowicza.Nagle jakby budzi się z marazmu i zaczyna działać. Próbuje doprowadzić do końca procedurę przejęcia bardzo dużego spadku po ojcu. Do tego potrzebne są mu dokumenty potwierdzające jego tożsamość, gdyż do Polski przyjechał jako obywatel Kanady, ale bez utraconego obywatelstwa polskiego. Mężczyzna jeździ więc po całym kraju i odwiedza swoich bliskich, rozmawia, dowiaduje się o przeszłości swojej babci, mamy i wujka. Zaczyna rozumieć motywy działania swojego ojca. Zderza się z polską biurokracją, gdzie nic nie jest jasne i proste...

Poznając koleje życia rodziny Harsynowiczów na tle wydarzeń wojennych, okupacji, komuny i czasów postkomunistycznych Czytelnik odkrywa również korzenie swojej polskości. Podobnie jak Henryk musi zmierzyć się z realiami  demokratycznej Polski i odpowiedzieć sobie na pytanie czy o to właśnie walczono? Czy tak miała wyglądać wyśniona Polska?

Na uwagę zasługuje piękny język w powieści, który trzeba smakować powoli, delektować się każdym zdaniem, aby nie utracić istoty treści. Nic dziwnego, bo Jan Polkowski jest poetą , a ,,Ślady krwi,, są jego debiutem epickim.

,,Ślady krwi,, to powieść nostalgiczna, momentami bardzo bolesna i smutna, odsłaniająca prawdę o Polakach, wymagająca skupienia i zmuszająca do refleksji. 
Polecam ją osobom zainteresowanym historią i dobrą literaturą:) 



Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Dorocie z Wydawnictwa M. 

niedziela, 8 czerwca 2014

,,ŚPIEWAJ OGRODY,,- PAWEŁ HUELLE


Kilka lat temu przeczytałam powieść ,,Weiser Dawidek,, Pawła Huelle i było to moje pierwsze spotkanie z prozą tego pisarza, dodam, że całkiem udane.Paweł Huelle jest nie tylko pisarzem , ale także poetą, scenarzystą i dramaturgiem.W 2014 roku ukazała się kolejna powieść pisarza pt. ,,Śpiewaj ogrody,,

Źródło tekstu: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/199414/spiewaj-ogrody
Powieść toczy się wielowątkowo, jest poskładana jakby z części, które łączą się ze sobą i dopasowują jak puzzle. Można powiedzieć, że wszystkie wydarzenia powiązane są z domem na ulicy Polanki w Gdańsku, w którym w XVIII wieku mieszkał tajemniczy Francuz de Venancourt. Jego historię poznajemy poprzez mrożące krew w żyłach dzienniki Pieśni nadchodzącej nocy, których akcja toczy się w Brazylii, Francji i Gdańsku.
Kolejnymi mieszkańcami domu było niemieckie małżeństwo Hoffmanów. Piękna Greta, śpiewaczka operowa i Ernst Teodor-kompozytor. Ich losy ukazane zostały na tle historii Wolnego Miasta Gdańska przed i w trakcie II wojny światowej oraz podczas okupacji rosyjskiej. Kolejne lata już powojenne widzimy oczami Grety i Polaka, który przypadkowo trafia do domu jako współlokator. Jego kilkuletni syn zaprzyjaźnia się z Niemrą, jak często ludzie nazywają Gretę i  odkrywa zapomniany świat na nowo z opowieści kobiety. Kolejną narrację prowadzi Pan Bieszk-Kaszub mieszkający w Rębiechowie.

Wszystkie narracje przeplatają się ze sobą, skaczemy od wydarzeń z przed dwustu lat do lat wojennych i do okresu PRL-u, aby ostatecznie poznać całą opowieść. Dla niektórych Czytelników może to być zbyt duży misz-masz i pogubią się, ale mi odpowiadał taki układ powieści.
Paweł Huelle ukazał w powyższych latach relacje między Polakami, Niemcami i Kaszubami. Nie wszyscy Niemcy popierali Hitlera, a jeśli sprzeciwiali się trafiali razem z Polakami do obozów. Ogólnie postrzegamy Niemców z okresu wojennego jako złych, okrutnych, gdyż patrzymy na nich przez pryzmat poczynań hitlerowców, a często było tak, że sąsiad Niemiec pomagał sąsiadowi Polakowi, bo przed wojną dobrze im się razem mieszkało obok siebie.
Pamiętam z opowiadań mojej babci, jak dzięki wstawiennictwu jednego Niemca udało jej się przeżyć wraz z dwójką dzieci. Wielokrotnie wspominała ten dzień już po wojnie, gdyby nie ten człowiek zostali by rozstrzelani.
Kaszubi zostali z góry uznani za swoich przez hitlerowców, ale musieli z nimi współpracować, jeżeli nie godzili się na to także trafiali do obozów. W książce wypowiedzi Pana Bieszke-woźnicy zapisane są w języku kaszubskim, a na dole strony umieszczono zapis w języku polskim. Przyznaję, że bez tłumaczeń nie zrozumiałabym ani słowa.

,,Śpiewaj ogrody,, to powieść nie tylko o wielokulturowym Gdańsku, wojnie, zbrodni i zapomnianej przeszłości, ale także o miłości kobiety i mężczyzny oraz pasji do muzyki klasycznej. Ernst Teodor był wprost opętany wizją ukończenia odnalezionej opery Wagnera. Muzyka zajmuje w powieści bardzo dużo miejsca, towarzyszy wydarzeniom przez cały czas.

Książkę bardzo dobrze się czyta, jest to jednak lektura dla ambitnych Czytelników, których nie przeraża wolne tempo akcji, melancholia, zaduma nad minionym czasem.