Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 października 2018

,,ŻYCIE. SPOSÓB UŻYCIA"-MARIAN PILOT


tyl Życie. Sposób użycia
Źródło

Czytając zapowiedź i fragment książki ,,Życie. Sposób użycia" Mariana Pilota czułam, że będzie to niezwykle oryginalna i zarazem bajkowa lektura. Po przeczytaniu wszystkich opowiadań zawartych w tomie muszę przyznać, że moje przeczucia były słuszne.

Marian Pilot to powieściopisarz, nowelista, poeta, eseista, dziennikarz, scenarzysta filmowy, autor słuchowisk i leksykograf. Opublikował m. in.: powieści ,,Pióropusz", ,,Osobnik", ,,Niebotyki", tom opowiadań ,,Pantałyk", nowelę ,,Zawodna zabawka albo Vin d'adieu, słownik ,,Ssapy, szkudły, świętojanki:słownik dawnej gwary Siedlikowa, eseje etnograficzne ,,Nowy matecznik" oraz poemat hybrydowy ,,Dzikie mięso".

Tom zawiera cztery opowiadania: ,,Końskie jatki", ,,W butach", ,,Bitnik Gorgolewski" i ,,Tam, gdzie much nie ma" albo Brzydactwa". Bohaterowie tych opowiadań są bardzo ciekawi i wyraziści, zapadają w pamięć. Starzejący się aktor grający konia w postmodernistycznej sztuce w Teatrze na Targówku, gdzie rządzi młody, energiczny, ambitny, entuzjastyczny i maniakalny Raciborski. Aktor przełamując swoje słabości, odrazy i niechęci usilnie ćwiczy koński chód. Aura pobliskiego bródzieńskiego cmentarza działa na niego deprymująco, gdyż z racji wieku napełnia jego głowę ponurymi myślami. Zbieszona wisielcza wyobraźnia z cyrkowym bezwstydem galopować poczynała-na oklep na moim trupie. Aktor trwoży się, że jego ciało niedługo nazbyt będzie odarte z powabu, nazbyt będzie niekształtne i cuchnące zgnilizną. Pogrąża się w pokrętnościach i zboczeniach. Dręczy się swoją niepowagą, gani za wypłoszowatość wyobraźni. Czarnymi myślami doprowadza się do duchowej ruiny i tylko nienawiść do Raciborskiego przynosi mu ukojenie. Kolejny bohater, który zwrócił moją uwagę, to muzyk Pietrek Pelc. Muzyka to jego żywioł. Gra na trąbce, grzebieniu, organkach, na listku brzozy, źdźble trawy, na piszczałce z wierzby. Aż po kres swojego życia gra na czym się tylko da. Krysi zbrzydło wszystko. Ojczenasz ona nam nie mówi, zdrowaś za sobą nie każe powtarzać i nawet anielestróżu tylko najmądrzejsi z nas umieją, bo niczego ona nie mówi, tylko: że zbrzydło. Od nie wiedzieć jakiego czasu miała ona na języku jedno: brzydaków i brzydactwo. Poczynania bohaterów zadziwiają, przerażają, a czasem wydają się z granicy jawy i snu.

We wszystkich opowiadaniach przewija się motyw śmierci. Zaskoczyły mnie nietypowe i sugestywne opisy  poczynań kostuchy-śmierdu-śmierciuchy, pani gnojowicznej, dziewki z chlewa skrofulicznej. Śmierć nie zna łaski, co to litość nie wie, miłosierdzia nie ma, nienażarta, nienasycona, połaszczy się na najmniejszy skrawek żywego mięsa.... Śmierć, śmierducha przemogła niewczesnego buntownika, wzięła go pod obcas, połamała krzyże, żyć musi w hańbie i upodleniu, w porucie, robaczywym życiem hycla, co go psi jedzą, wygryźli mu rozum, wygryzą mu jajca. 

Wszystkie opowiadania są pełne malowniczych, przepięknych opisów przyrody, wydarzeń, ludzi, zwierząt i czynności dnia codziennego np. świniobicia, a także baśniowych dziadów, wyrwidębów, grajków i innych stworów. Pachniało pełnym żabiskrzeku stawkiem, zimnym korzeniem tataraku, nasiąkniętym wodą rzemieniem, mokrymi chmurami może nawet pachniało, deszczową krzemienną wodą, czystym też, omytym przez pioruny powietrzem, wiatrem jak spod wiatracznej śmigi, przyprawionym śrutą i żarnową mąką. Trudno mi się powstrzymać przed umieszczaniem kolejnych cytatów, bo są niesamowite i jest ich całe mnóstwo, ale dodam już ostatni określający, jak autor opisał porażenie oczu przez słońce: Łzawiły porażone słomianym blaskiem żytnich przestworzy oczy. Dla mnie to mistrzostwo frazy!

Życie jest niebywałe i proza Mariana Pilota jest tak samo zaskakująca i niezwykła. Może to baśń? Może dawne gusła? A może dziwaczne sny przeplatające się z groteską? Świat z opowiadań autora widziany jest jakby przez szkło powiększające-wyolbrzymiony, z jednej strony straszny, a z drugiej jednak piękny, a do tego okraszony barwnym i soczystym językiem. Dla mnie mistrzostwo frazy, groteski, klimatu realizmu magicznego. Oryginalna, niebanalna, wysmakowana proza. Polecam:)



Podobny obraz
Tytuł: Życie. Sposób użycia
Autor: Marian Pilot
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania:12 września 2018
Liczba stron: 539
ISBN: 9788308065723
Cytaty: str. 9, 14, 16,160,170, 223, 235, 454

Kategoria: literatura współczesna

wtorek, 10 października 2017

,,JASNA GODZINA. DZIENNIK ŻYCIA I UMIERANIA" - NINA RIGGS


Źródło

Nina Riggs publikowała wiersze i pisała teksty na temat opieki medycznej oraz badań profilaktycznych. Prowadziła bloga ,,Suspicious Country" po tym, jak zdiagnozowano u niej raka piersi w wieku trzydziestu siedmiu lat. ,,Jasna godzina. Dziennik życia i umierania" to opowieść Niny Riggs o zmaganiu się z chorobą nowotworową i o godnym życiu u boku męża Johna oraz synków: siedmioletniego Benny'ego i dziewięcioletniego Freddiy'ego. 

Nina z niezwykłym spokojem oswaja się z tragiczną diagnozą. Wraz z mężem, choć są przerażeni, starają się udawać, że nad wszystkim panują. Po początkowym szoku przygotowują się do walki, ale trudno pozbyć się myśli o śmierci. Intensywnie zielony las, glicynie odurzające zapachem, świerszcze i koniki polne niezmordowanie cykające w trawie, kwitnące kwiaty, deszcz, słońce, szum strumyka wywołują prawie ból u Niny...świat jest taki piękny. Na kontrolnym USG po chemioterapii Nina dowiaduje się, że ma drugiego guza w piersi. Czuje, że cały wysiłek związany z walką poszedł na marne. ,,Coś chwyta mnie za gardło, pewność zupełnie mnie opuszcza." Strach nie pozwala oddychać. Po masektomii Nina stara się skupić na fizyczności, odstawić myślenie i emocje na bok. Nie jest to łatwe, gdyż ,,jest coś jeszcze-zniweczone poczucie kobiecości, wykoślawienie, dziwaczność własnego ciała." Choroba nie zwalnia z obowiązków. Nina myśli o tym co rozrasta się w jej ciele,jest przerażona, ale stara się żyć w miarę normalnie. Jak zawsze myje naczynia, przygotowuje śniadanie dzieciom, a wieczorem kładzie do łóżek. Choć nie czuje ,,gruntu pod nogami" stoi i sortuje pranie, czyta książkę, ogląda serial i podaje insulinę synkowi.

Stan emocjonalny Niny pogarsza fakt, że z chorobą nowotworową od dziewięciu lat zmaga się także jej mama. Nina z łysą głową, twarzą opuchniętą od sterydów i drenem przymocowanym do koszuli po masektomii musi wybierać hospicjum dla swojej mamy. Nawet dla pielęgniarki paliatywnej taka sytuacja jest trudna i budzi bunt wobec świata. Mama Niny po długiej walce z białaczką zdecydowała się przerwać nieskończony korowód nieudanych eksperymentów klinicznych, przestaje się buntować, jej spokój i pogodzenie się zaskakuje wszystkich, ale w obolałym ciele nadal żyje waleczna kobieta, która ,,nawet na łożu śmierci nie straciła temperamentu, poczucia humoru i pazura." Podczas choroby wypracowała sobie wytrzymałość emocjonalną, choć cierpiała roztaczała wokół siebie aurę spokoju i życzliwości. Nina stara się ją naśladować.  Matka umiera kiedy Nina przechodzi przez kolejne chemioterapie. Pogrążona w żałobie i oszołomiona załatwia z rodziną sprawy związane z pogrzebem, a gdzieś z tyłu jej głowy świeci lampka, która ,,przypomina, że to makabryczna jazda próbna."

Nina Riggs pomimo choroby pokazuje, jak cieszyć się życiem, jak dobrze przeżyć czas, który pozostał. ,,...jak z materii życia wyizolować elementy najistotniejsze, żeby zbliżając się do kresu, mieć poczucie satysfakcji i spełnienia."Z przyjaciółką ze studiów, która także zachorowała na tę samą odmianę raka pocieszają się, wspierają każdego dnia i by nie pogrążyć się w ciemności wymieniają między sobą żartobliwe sms-y. Także rodzina i przyjaciele starają się podtrzymywać iluzję, jakby czas nie płynął i nie zbliżał do nieuchronnego końca. Rozmowy z przyjaciółką Titą dodają Ninie radości i jest wdzięczna za dobre rady. 

Choroba, umieranie, śmierć, lęki, obawy, poczucie obcości, zagubienie, przerażenie, udawanie dziarskiej, to uczucia, które towarzyszą Ninie przez kilka lat walki z chorobą. Dzielnie mierzy się z nimi i wyłuskuje z każdej chwili radość istnienia...z promyku słońca na twarzy...kropli deszczu na języku...stokrotki wyrastającej pośród trawy... Życie jest mgnieniem, cieszmy się nim.







Tytuł: Jasna godzina. Dziennik życia i umierania
Autor: Nina Riggs
Tłumaczenie: Dorota Malina
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Tytuł oryginału: The Bright Hour. A Memoir of Living and Dying
Data wydania: 28 września 2017
ISBN: 9788308064030
Kategoria: biografia/autobiografia/pamiętnik
Cytaty: str.88,118,152,168,95

środa, 29 marca 2017

,,ROZMOWY NA TRZECH GRABARZY I JEDNĄ ŚMIERĆ'' - TOMASZ KOWALSKI- PREMIERA


Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć
Źródło

Cmentarz w Ponurej na południu Polski, gdzie grabarze skąpani w morzu alkoholu i tytoniu są mistrzami ceremonii pogrzebowych w tej małej miejscowości, a w wolnym czasie rozprawiają o życiu.

Tomasz-najstarszy z grabarzy, mądry, poszukujący odpowiedzi na nurtujące go wciąż pytania ukończył studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym. Nie mając pomysłu na życie trafił na cmentarz jako grabarz i pracował tam przez czterdzieści lat. ,,Cmentarz stał się jego życiem i sensem. Wiedział o nim wszystko. Znał każdego ze swoich podopiecznych, których osobiście układał w wykopanych przez siebie mogiłach..." Mieszkańcy Ponurej uważają go za filozofa i mędrca, a jego dwaj współpracownicy za mistrza i przewodnika.
Rysiek-absolwent liceum sztuk plastycznych. Więcej miał z rzemieślnika niż artysty. Uwierała mu atmosfera Wydziału Promocji w Ponurej i zatrudnił się na cmentarzu. 
Młody-uczeń pełen zapału do pracy pytający ciągle swojego mistrza o arkana pracy grabarza. Młody chłopak jest jeszcze naiwny i nieprzygotowany do życia.
Śmierć-klasyczna, ponura, stara, trochę przerażająca, pozbawiona dostojeństwa, zmęczona i wyrachowana żali się często na nadgorliwość lekarzy i rozwój medycyny. Lubi sobie pogadać z Tomaszem, który stara się ją nakłonić, by wyjawiła mu tajemnicę życia po śmierci.

Cmentarz w Ponurej był dziwny pod wieloma względami. Oprócz biura i szatni był tam też ,,kopidolski salon", gdzie znajdowało się mnóstwo książek, które znosił Tomasz. W tym ,,salonie" trzej panowie i śmierć prowadzili dysputy o sztuce, niespełnionych artystach, samobójstwach, nuworyszach, lokalnych milionerach, patriotyzmie, ideałach, systemach wartości, istocie diabła i Boga, machinie społecznej ewolucji i wielu innych sprawach. Panowie i śmierć oraz odwiedzający ich goście wymieniają się bardzo trafnymi spostrzeżeniami dotyczącymi życia i śmierci, uświadamiają Młodego, krytykują świat pozorów i hipokryzji, czasem straszą i przekomarzają się ze śmiercią. 

,,Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć" to wciągająca, inteligentna i nieszablonowa proza pełna symboli i ukrytych znaczeń. Czyta się rewelacyjnie, bo autor o poważnych sprawach opowiada w sposób żartobliwy i zabarwiony ironią. Surrealistyczny klimat, mądre dysputy, obalanie mitów i refleksja nad życiem to dodatkowe atuty tej powieści. Serdecznie zachęcam do jej przeczytania:)



WPISY POWIĄZANE: ,,Mędrzec kaźni" - Tomasz Kowalski


Tytuł: Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć
Autor: Tomasz Kowalski
Wydawnictwo: MG
Data wydania: 29 marca 2017 r.
Liczba stron:304
Wymiary:145×205, oprawa twarda
Cena okładkowa 34,90 zł
ISBN: 978-83-7779-399-2 
Cytaty: str. 11

niedziela, 10 maja 2015

,,JESTEM JULIĄ" - HALINA POŚWIATOWSKA

Halina Poświatowska jest jedną z moich ulubionych polskich poetek  i gdyby żyła to 9 maja 2015 roku obchodziłaby swoje 80 urodziny. Jej życie jednak potoczyło się inaczej i kilka dni w dzieciństwie spędzonych w zimnej, mokrej piwnicy podczas wyzwalania Częstochowy w styczniu 1945 roku spowodowały, że poważnie zachorowała i doszło do uszkodzenia serca. Od tego momentu wiele czasu spędzała w szpitalach i sanatoriach. Podczas jednego z turnusów poznała Adolfa Ryszarda Poświatowskiego, który został jej mężem. On również miał wadę serca i po dwóch latach pożycia małżeńskiego zmarł, a Halina mając 21 lat została sama.

Źródło zdjęcia: http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3343/Jestem-Julia---Halina-Poswiatowska

 ,,Jestem Julią" to tomik przepięknych wierszy Haliny Poświatowskiej o miłości. 
Początkowe wiersze mówią o odkrywaniu kobiecości i poszukiwaniu prawdziwej miłości.

,,mój cień jest kobietą
odkryłam to na ścianie
on się uśmiechał falistością linii
i ptak bioder o zwiniętych skrzydłach
na gałęzi uśmiechu śpiewał..."

Kolejne wiersze są odbiciem przeżywanej miłości do ukochanego.

,,chcę pisać o tobie
twoim imieniem wesprzeć skrzywiony płot
zmarzłą czereśnię
o twoich ustach
składać strofy wygięte
o twoich rzęsach kłamać że ciemne
chcę
wplątać palce w twoje włosy
znaleźć wgłębienie w szyi
gdzie stłumionym szeptem
serce zaprzecza ustom..."

Po śmierci męża Halina Poświatowska przepełniona bólem, stratą i wielką tęsknotą napisała wiersze, które odzwierciedlały ten stan jej ducha.

,,z żywych bolesnych gałęzi
uplecione ciało mojego ogrodu
płacze po nocach
przywołując puszystość ptasich skrzydeł..."

***

,,odłamałam gałąź miłości
umarłą pochowałam w ziemi
i spójrz
mój ogród rozkwitł
nie można zabić miłości
jeśli ją w ziemi pogrzebiesz
odrasta..."

Poetka w niezwykły sposób opisuje swoje uczucia, każdy wiersz to cząstka jej duszy i myśli. W kilku wersach potrafiła zawrzeć całą gamę emocji, a jej poezja jest ponadczasowa w swojej wymowie.
Wiersze należy sobie dawkować w ciszy, przy subtelnej muzyce albo na łonie natury.
Kto jeszcze ich nie zna koniecznie powinien poznać:)



Za możliwość przeczytania tomiku wierszy dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

 

Tytuł: Jestem Julią
Autor: Halina Poświatowska
Wydawnictwo Literackie
Data premiery: kwiecień 2015
Format: 123x197
Oprawa: twarda
Liczba stron: 86
ISBN: 978-83-08-05545-8