poniedziałek, 3 listopada 2014

,,ŚLADY KRWI,, - JAN POLKOWSKI




Obrazek Ślady krwi
Źródło zdjęcia: http://www.wydm.pl/p/1015/%C5%9Blady-krwi
 
Dzisiaj dowiedziałam się, że laureatem pierwszej edycji Nagrody Identitas został Jan Polkowski, autor ŚLADÓW KRWI będących próbą stworzenia wielkiej panoramy skomplikowanych polskich losów, odpowiedzią na pytanie o nasze splątane korzenie, a przy tym pokazem maestrii w operowaniu językiem polskim.



Źródło zdjęcia: http://www.mwydawnictwo.pl/


Przewodniczący Jury Nagrody części literackiej – Paweł Lisicki tak uzasadnił ten wybór:

,,Kapituła nagrody Identitas zdecydowała się nagrodzić książkę "Ślady krwi" Jana Polkowskiego. To dzieło wybitne, w oryginalny i głęboki zarazem sposób pokazujące losy całego pokolenia Polaków. Jednocześnie jest to piękna przypowieść o poszukiwaniu tożsamości przez jednego człowieka, głównego bohatera książki, który pragnąc odnaleźć siebie i zrozumieć kim jest musi zmierzyć się z przeszłością swoją, swojej rodziny, swego narodu.
Książkę Polkowskiego wyróżnia też niezwykły język, czysty, nasycony metaforami, mocny, prawdziwie poetycki. To proza najwyższych lotów.

Pozycji tej jeszcze nie czytałam, ale mam nadzieję, że wkrótce to nadrobię, bo tematycznie książka bardzo mnie interesuje.

 

Więcej informacji o książce:

czwartek, 23 października 2014

,,OBŁĘD` 44,,- PIOTR ZYCHOWICZ

Od dawna interesuję się historią Polski i był taki okres w moim życiu, że przez kilka lat czytałam praktycznie tylko książki historyczne. Obecnie sięgam po różne gatunki literackie, ale zamiłowanie do historii pozostało i co jakiś czas czytam typowe pozycje historyczne.
Ostatnio na ,,fali,, ukazujących się powieści i filmów poświęconych Powstaniu Warszawskiemu sięgnęłam po publikację Piotra Zychowicza pt. ,,Obłęd`44,,

Źródło zdjęcia: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/182577/obled-44-czyli-jak-polacy-zrobili-prezent-stalinowi-wywolujac-powstanie-warszawskie

Piotr Zychowicz jest absolwentem Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Był dziennikarzem ,,Rzeczpospolitej,, i tygodnika ,,Uważam Rze,, oraz zastępcą redaktora naczelnego miesięcznika ,,Uważam Rze Historia,, Obecnie jest redaktorem naczelnym miesięcznika ,,Historia do Rzeczy,, W swoich publikacjach historycznych pisze o drugiej wojnie światowej i zbrodniach bolszewizmu. Jego książka pt. ,,Pakt Ribbentrop-Beck,, została uznana przez ,,Magazyn Literacki Książki,, za historyczną Książkę Roku 2012. Publikacja ta stała się bestsellerem.

,,Obłęd`44.Czyli jak Polacy zrobili prezent Stalinowi, wywołując Powstanie Warszawskie,, to publikacja o Polskim Państwie Podziemnym , którego kierownictwo według autora opierało swoje koncepcje na pobożnych życzeniach i złudzeniach, zamiast na realiach. Polityka ta była dla sprawy polskiej szkodliwa i spowodowała olbrzymie straty. Ludzie, którzy decydowali o losie Polski podejmowali decyzje opierając się na swoich hurraoptymistycznych przewidywaniach i nadziejach zamiast na chłodnej analizie. Autor opisuje postępowanie premiera Władysława Sikorskiego i Stanisława Mikołajczyka oraz generała Tadeusza Bora-Komorowskiego, który kierował Polskim Państwem Podziemnym. Pokazuje, że walczono niezłomnie przeciw Niemcom, ale z drugim wrogiem, Związkiem Sowieckim, nie walczono, ale współpracowano. Na zachodzie wojsko polskie dzielnie walczyło z armią niemiecką, a na wschodzie 17 września 1939r. marszałek Edward Śmigły-Rydz wydał rozkaz rozlokowanym tam jednostkom ,,z bolszewikami nie walczyć,,. Nieliczne starcia polsko-sowieckie wynikały z tego, że rozkaz nie dotarł na czas do poszczególnych oddziałów, albo został przez niektórych oficerów uznany za prowokację i odrzucony. Polska wobec bolszewików znalazła się w stanie wojny de facto, ale nie de iure. Choć Związek Sowiecki nie ukrywał, że zamierza odebrać Polsce połowę jej terytorium, zarówno rząd na uchodźstwie, jak i Polskie Państwo Podziemne udzielały mu wszelkiej możliwej pomocy i uparcie dążyły do kompromisu.
Polityka ta była jakimś obłędem, jego apogeum przypadło na rok 1944, kiedy doszło do akcji ,,Burza,, i wybuchu Powstania Warszawskiego. Zniszczono w ten sposób polskie elity i Warszawę- najważniejszy polski ośrodek kulturalno-polityczny. Armia Krajowa została unicestwiona i nie było już przeszkód do tego, by Stalin mógł rozpocząć sowietyzację Polski.

Piotr Zychowicz pisze: ,,Jestem dumny z żołnierzy Armii Krajowej, którzy walcząc bez broni przeciwko czołgom, wspięli się na wyżyny ludzkich możliwości i heroizmu. Jestem dumny z miliona warszawiaków, którzy przeszli piekło, tracąc wszystko. Potępiam natomiast sprawców Powstania Warszawskiego, którzy doprowadzili do jednego z największych dramatów w historii mojego państwa. Nikt nigdy nie przekona mnie bowiem, że dla legendy-nawet najpiękniejszej-warto utopić własną stolicę we krwi.,,(s.373)

Powstanie Warszawskie zakończyło się  masakrą dla 150 tys. mieszkańców stolicy, poległo w nim ok. 20 tys. żołnierzy AK, Warszawa wraz z bezcennymi skarbami narodowymi została obrócona w gruzy.

Zaczynając czytać książkę Piotra Zychowicza nie spodziewałam się, że moja świadomość narodowa zostanie tak wstrząśnięta. To co przeczytałam zmieniło moje postrzeganie Powstania Warszawskiego, Władysława Sikorskiego czy też gen. Leopolda Okulickiego. Książka oparta jest na bardzo bogatej bibliografii i zawiera liczne fakty i tezy sprzeczne z utartymi poglądami, jakie propagowane są w podręcznikach szkolnych, mediach i przez wielu polityków. Autor obala mity narosłe wokół Armii Krajowej i Powstania Warszawskiego. Nie boi się zadawać niewygodnych pytań, które szeptem wypowiadano tylko podczas konferencji naukowych, czy też w gabinetach uniwersytetów.
Czy decyzja o wywołaniu powstania na ulicach Warszawy była suwerenna?
Jaki wpływ na decyzję o wybuchu powstania miała sowiecka prowokacja i działania agentów na szczytach polskiej władzy?
Czy ludność cywilna niezmiennie popierała powstańców podczas 63 dni walki?
Pytań jest bardzo dużo, a autor stara się na nie dokładnie odpowiedzieć.

Gdyby polscy przywódcy polityczni i wojskowi kierowali się logiką w wydawaniu decyzji, to przeżyłoby kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy AK poległych i zamordowanych podczas akcji wymierzonych w Niemców, nie straciłoby życia ponad 150 tysięcy cywilów zabitych w wyniku decyzji o wybuchu Powstania Warszawskiego, UPA nie zamordowałyby na Wołyniu i w Galicji Wschodniej ok. 150 tys. Polaków, żyłyby dziesiątki Polaków zadenuncjowanych przez polskich komunistów i sowieckich partyzantów.

Książka  Piotra Zychowicza nie jest napisana naukowym językiem, ale dzięki temu bardzo przemawia do współczesnego Czytelnika. Czyta się ją z niesłabnącym zainteresowaniem i szeroko otwiera oczy, bo opadają narosłe latami złudzenia.
,,Obłęd`44,, jest książką ostrzegającą przed popełnieniem tych samych błędów w przyszłości. Oddaje hołd powstańcom, ale nie tuszuje popełnionych błędów.
Polecam.











niedziela, 5 października 2014

,,RIO ANACONDA,,- WOJCIECH CEJROWSKI

Moje pierwsze spotkanie z ekscentrycznym podróżnikiem i dziennikarzem Wojciechem Cejrowskim nastąpiło za sprawą programu Boso przez świat emitowanego w TVP 2 w latach 2007-2009. Później był program Po mojemu nadawany przez TVN Style w latach 2008-2013 i inne. Podróżnik z takim niezwykłym poczuciem humoru opowiadał o swoich podróżach i odległych kulturach, że zaczęłam także czytać jego książki. Najpierw przeczytałam ,,Gringo wśród dzikich plemion,, i wciągnęło mnie na dobre:) Kilka dni temu skończyłam czytać drugą powieść przygodowo-podróżniczą pt. ,,Rio Anaconda,, i o niej chcę dzisiaj wspomnieć.

Źródło zdjęcia: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/190835/rio-anaconda

,,Rio Anaconda. Gringo i ostatni szaman Carapana,, zabiera czytelnika  na wyprawę do tropikalnej puszczy na pograniczu Kolumbii i Brazylii w poszukiwaniu ostatnich Dzikich Plemion nie skażonych cywilizacją, których wiosek nie ma na mapach, gdyż znajdują się one w tak gęstej dżungli, że nie dociera tam ,,oko,, najczulszych satelitów. Dzicy Carapana dopóki mogli unikali konfrontacji ze światem zewnętrznym, przenosili się w głąb dżungli, a ich ziemie uważane były za nieprzyjemne, wrogie pomimo tego, że nie zasłynęli jakimś spektakularnym okrucieństwem. Chodzili boso, nosili przepaski biodrowe i piórka w nosie dla ozdoby, a do zdobywania pożywienia używali dmuchawki.
 I właśnie do takiego plemienia w głębi dżungli udało się dotrzeć Wojciechowi Cejrowskiemu po długotrwałej żegludze jedną z tysięcy rzek, którą nazwał Rio Anaconda.

,,Rio Anaconda - rzeka z moich marzeń...obrośnięta kożuchem roślin, z pięknymi palmami pochylonymi nad wodą, z latającymi rybami, z pływającymi dywanami kwiatów, kolorowymi żabkami śpiącymi na wielkich liściach o podwiniętych brzegach...,,
W jednej z wiosek podróżnik poznaje Szamana Angelino, który jest jego przewodnikiem i ,,Aniołem Stróżem,, strzeże jego każdego kroku w dżungli. Pokazuje jadalne i trujące robaki, jaszczurki, węże, jadowite pnącza i zwierzęta strzelające kolcami. Zapoznaje z życiem codziennym Indian, ich rytuałami, sposobami zdobywania pożywienia, produkcją cziczy,  tańcem, czarami, leczeniem chorób, życiem seksualnym, ale także z otaczającą ich przyrodą - piękną i niebezpieczną.

Podczas lektury często śmiałam się z opisywanych przygód. W Mitu, do którego przyleciał Wojciech Cejrowski często dochodziło do porwań Europejczyków dla okupu. Przez kilka dni był śledzony i kiedy już był u kresu wytrzymałości nerwowej doszło do rozmowy z ,,amigo,, który wyjaśnił mu, że nie ma powodu bać się, gdyż jest bezwartościowy.

,,Jesteś bezwartościowy, sprawdziliśmy. Nikt nam za ciebie nie zapłaci, więc nie będziemy cię porywać. Takie przedsięwzięcie sporo kosztuje. Sama akcja to już wydatki, a potem jeszcze ukrywanie delikwenta w bezpiecznym miejscu, telefony do Bogoty albo i międzynarodowe...Żeby wyjść na swoje musimy kalkulować okupy od dwudziestu tysięcy dolarów w górę. Ty jesteś z Polski, a tam się nawet dodzwonić nie można. Poza tym dowiadywaliśmy się w waszej ambasadzie o średnie pensje w twoim kraju. Naprawdę nie musisz się niczego obawiać. Żaden zawodowiec cię nie porwie, bo mu się to nie będzie opłacać.,,

Indianie potrafią codziennie jeść to samo i nigdy im się to nie nudzi. Ulubionym daniem jest pirita- zupa na wywarze z surowych ryb wrzuconych w całości, bez soli, do tego duża ilość ostrych papryczek tzw. wściekiełka i garść pieczonych mrówek. Zupką tą ciągle częstowano Pana Wojtka, a on nie mógł odmówić, gdyż uraziłby Indian, więc zaciskał zęby... i jadł:)

Świat Indian Carapana przedstawiony jest z szacunkiem. Pomimo tego, że przenoszą się ciągle w inne miejsca, wkrótce ich kultura ulegnie zniszczeniu, zagładzie, gdyż nie będą mieli dokąd uciec, otoczy ich cywilizacja. Nie pomoże nawet to, że autor pisząc o Dzikim Plemieniu pozamieniał miejsca, nazwy i napisał książkę po wielu latach od tej wyprawy, aby nikt nie trafił w to miejsce.

Wzruszyła mnie historia spotkania autora z dziewczyną z plemienia Indian, którą po raz pierwszy  zobaczył po przypłynięciu do wioski, jak śpiewała wraz z innymi kobietami. ,,Była piękna. Ładnnie. Śliczna wcale! Ale piękna tak.,, Nie zamienił z nią przez cały pobyt w wiosce ani jednego słowa, nie dotknął dłoni, nie zaszło nic...tylko odległe spojrzenia i coś w duszy, co Indianie nazywają Tchnienia. A jednak kiedy odpływał stała na brzegu, na skale ponad wodą i patrzyła jak odpływa, wiedziała, że odpływa na zawsze. Gdy łódź zniknęła za pierwszym zakrętem zaczęła biec przez dżunglę ile sił w nogach. Nie zważała na węże, powalone konary, parzące liście, kilka razy się przewróciła, ale biegła dalej, aby pojawić się na sterczącej skale wśród drzew i po raz ostatni zobaczyć odpływającą łódź...

Zachęcam do czytania, gdyż Wojciech Cejrowski ma niebywale lekkie pióro, dar opowiadania i robi piękne zdjęcia, których jest bardzo dużo w tej książce.
 


wtorek, 23 września 2014

,,NIE DOCHODZĄ TYLKO LISTY NIENAPISANE,,- MICHAIŁ SZYSZKIN

Pamiętam jeszcze czasy kiedy telefony komórkowe i poczta e-mail nie były tak dostępne jak obecnie. 
W czasie przymusowej rozłąki prowadziliśmy z Ukochanym tradycyjną korespondencję.  Pisaliśmy długie listy, w których staraliśmy się przekazać to, co nam się przytrafiło danego dnia, opisywaliśmy stan swoich uczuć, planowaliśmy co będziemy robić jak się spotkamy. Pamiętam z jaką niecierpliwością czekałam na list... 
Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po powieść epistolarną pt. ,,Nie dochodzą tylko listy nienapisane,,  jednego z najwybitniejszych współczesnych rosyjskich pisarzy Michaiła Szyszkina.


Źródło zdjęcia: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/199223/nie-dochodza-tylko-listy-nienapisane

 Sasza i Wołodia poznają się na letnisku i przeżywają swoją pierwszą miłość. Kiedy wybucha wojna w  Chinach chłopak musi wyjechać i brać w niej udział. Zaczynają pisać do siebie listy, które początkowo są wspomnieniem tego co razem przeżyli, a później odzwierciedlają ich dzieciństwo i teraźniejszość, w której się znajdują. Ich życie biegnie dwoma torami, a do spotkania dochodzi tylko za sprawą listów przychodzących nieprzerwanie latami.

,,Jedyny mój! Jakże mi Ciebie brakuje!
Każdy Twój list czytam mnóstwo razy i wszędzie, gdzie są kropki, składam całusy.
I żyję tylko od listu do listu.
Przechodzę nieraz koło pomnika, pomnik jest, a gdzie jest nasze spotkanie?
Ciągle szukam jakiegoś usprawiedliwienia, dlaczego teraz nie ma Cię tutaj, nie ma Ciebie ze mną. Nie objaśnienia, tylko usprawiedliwienia. Bo jeżeli tak jest, to musiało to być do czegoś potrzebne.,,

Saszeńka w listach opisuje swoją codzienność, naukę, potem pracę w szpitalu, opiekę nad chorymi rodzicami, spotkania z mężczyznami i przyjaciółką, a także cierpienia związane z brakiem dziecka.
Wołodia pisze o okrucieństwach wojny, o pierwszej walce, o codziennym życiu na froncie, chorobach i strachu, który towarzyszy mu każdego dnia.
Obydwoje tak naprawdę dopiero za sprawą listów poznają się i uświadamiają sobie, że nie mogą bez siebie żyć. Bardzo za sobą tęsknią i w każdej wolnej chwili piszą, aby w ten sposób być razem.

,,W gruncie rzeczy to chciałem powiedzieć, że z każdym dniem kocham Cię coraz bardziej. Po prostu nie umiem opisać tego, co czuję. Gdybyśmy teraz byli razem, ująłbym w dłonie Twoją twarz i ucałował - to by znaczyło o wiele więcej niż to, co wypisuję na tych kartkach, które się kończą, zanim powiedziałem cokolwiek sensownego.
Mówiłem Ci nieraz: ,,Kocham Cię". Ale teraz mi się wydaje, że mówię Ci to po raz pierwszy. Bo teraz kocham Cię całkiem inaczej. Słowa są te same, ale mają dla mnie większą wagę.
Tak mi teraz lekko, radośnie, bo wiem-będziesz na mnie czekała, żeby nie wiem co się miało stać!
Kocham Cię.,,

Listy pozwalają im przetrwać najtrudniejsze chwile, rozterki, cierpienie, okropności wojny, śmierć najbliższych, ale też przeżywać najdrobniejsze radości i sukcesy, zatrzymać czas choć na chwilę.
Każdy z nas mógłby utożsamiać się z bohaterami tej powieści, gdyż problemy w niej poruszane są uniwersalne i przedstawione bardzo urokliwym językiem, ale nie trącą banalnością.
Serdecznie polecam:)





piątek, 19 września 2014

,,KAROL SZALONY,,- ALEKSANDER DUMAS

Dawno, dawno temu zaczytywałam się w powieściach Aleksandra Dumasa i kiedy zobaczyłam na półce u Teściowej powieść tego pisarza pt. ,,Karol Szalony,, pomyślałam, że może warto ją przeczytać i sprawdzić, czy teraz też będą towarzyszyły lekturze takie emocje jak kiedyś i czy powieść historyczna wydana po raz pierwszy w 1835r. obroni się w stosunku do tych współczesnych.

Źródło zdjęcia:http://lubimyczytac.pl/ksiazka/172773/karol-szalony
Akcja powieści rozpoczyna się w 1389r. od wjazdu do Paryża Izabeli Bawarskiej, żony Karola VI, jako królowej Francji, a kończy się w 1422r. wraz ze śmiercią Karola VI.
Król ten objął rządy w okresie, gdy Francja uwikłana była w wojnę z Anglią trwającą od czterdziestu lat, a nazywaną w historii wojną stuletnią. Kraj wyniszczony był walkami, a książęta  i baronowie francuscy dla zrealizowania własnych interesów dopuszczali się zmowy z wrogami Karola VI. To prowadziło do osłabienia władzy królewskiej i pogłębiania się anarchii w kraju. Początkowo wydawało się, że król Francji poradzi sobie z tymi problemami, gdyż udało mu się zawrzeć rozejm z królem Anglii i podjąć działania zmierzające do ukarania nieposłusznych wasali, jednak w 1392 r. podczas podróży do Orleanu król niespodziewanie zapadł na chorobę psychiczną, która towarzyszyła mu z przerwami aż do śmierci. W kraju rozpoczęła się wojna domowa o przejęcie regencji nad Karolem Szalonym. Naprzeciw siebie stanęli bracia królewscy-okrutny Jan bez Trwogi, książe Burgundii i Ludwik, książe Orleanu. 

W powieści przewija się bardzo dużo postaci i początkowo gubiłam się kto jest z kim powiązany i do którego stronnictwa należy. Sylwetki głównych bohaterów zostały odmalowane bardzo żywo i szczegółowo, bez trudu można je sobie wyobrazić. 
Widziałam jak Karol VI podczas ataku szaleństwa biegał z szablą i wszystko ciął na swojej drodze. Nie było ważne, czy był to dzban, czy też wierny sługa, a potem leżał bezsilny, samotny, opuszczony, zziębnięty.
Widziałam wierną i dobrą Odettę opiekującą się królem, przy której wyciszał się i nie był już Karolem Szalonym, ale Karolem Ulubionym, jak nazywał go lud. 
Widziałam piękną Izabelę Bawarską oddającą się kolejnym romansom, otaczającą się przesadnym zbytkiem i żądną władzy.
Widziałam dzielnych, honorowych i romantycznych rycerzy francuskich takich jak de Giac czy Tanneguy Duchatel, którzy potrafili walczyć na wojnie, ale także o swoje ukochane.

W powieści historycznej nie może zabraknąć krwawych bitew, turniejów rycerskich, intryg, balów i w ,,Karolu Szalonym,, wszystko to znajduje się, a ponadto jest Bastylia, kaci, tortury, tajemne lochy oraz głodny lud na ulicach Paryża.

Cieszę się, że zdecydowałam się na powrót do powieści Aleksandra Dumasa i uważam, że dobre pióro zawsze się obroni, nie ważne, że powieść została opublikowana w 1835r.



poniedziałek, 15 września 2014

BIURO DETEKTYWISTYCZNE LASSEGO I MAI

Dawno już nie pisałam o książkach dla dzieci, a ostatnio nadarzyła się okazja, gdyż Duży Synek przeczytał dwie powieści detektywistyczne z serii Biuro Detektywistyczne Lassego i Mai autorstwa Martina Widmarka i Heleny Wallis. O kilku książkach z tej serii pisałam już wcześniej, a dzisiaj polecam dla dzieci 7-9 letnich, a nawet starszych rozwiązywanie zagadek detektywistycznych wraz z dziećmi ze Szwecji.



W ,,Tajemnicy urodzin,, pięćdziesięcioletni Muhammed Karat- jubiler- obchodzi urodziny. Podczas przyjęcia, na którym goszczą jego przyjaciele i rodzina zostaje ogłoszony konkurs na najlepszy tort. Biorą w nim udział trzej cukiernicy: Leopold, który potrafi zrobić najbardziej puszystą bitą śmietanę, Renata Gloss, która piecze pyszne torty marcepanowe i Anita mistrzyni w pieczeniu tortu truskawkowego. Zwycięzca otrzyma osiem tysięcy koron. W pewnym momencie na chwilę gaśnie światło podczas przyjęcia, a gdy znów jest jasno okazuje się, że zniknął diamentowy naszyjnik, który należał do żony solenizanta. 
Lasse i Maja starają się dowiedzieć co stało się z diamentem.



W ,,Tajemnicy złota,,  do miasteczka Valleby zostaje przywieziona skrzynia z 250 kilogramami czystego złota, która ma być przechowana tymczasowo w miejscowym banku zanim zostanie przetransportowana do większego. Dyrektor banku Per Krage jest bardzo zdenerwowany taką sytuacją, ale komisarz policji Randolf Larsson uspokaja go, że to tylko jedna noc i na pewno nic złego się nie wydarzy, a poza tym złoto przechowywane będzie w skarbcu i monitorowane.
Rano jednak okazuje się, że złoto zniknęło, a bandyci wzięli oprócz kruszcu także zakładników, czyli pracowników banku.
Kto przystępuje do rozwikłania tej zagadki? Oczywiście Lasse i Maja:)

Książeczki z tej serii są bardzo ładnie wydane, mają twarde obwoluty, ciekawe i zabawne ilustracje, duże litery ułatwiające czytanie dzieciom, a do tego historie w nich zawarte są interesujące i wciągają młodego Czytelnika:)



poniedziałek, 8 września 2014

,,CZAROWNICA,, - ANNA KLEJZEROWICZ

Od dawna chciałam poznać twórczość Anny Klejzerowicz- Gdańszczanki, publicystki i pisarki, której powieści zachwalało wielu blogerów.
Wybrałam na pierwsze spotkanie powieść obyczajową pt. ,,Czarownica,,

Źródło zdjęcia: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/133149/czarownica




Jak we wstępie podaje pisarka jest to historia prawdziwa, choć poszczególne postacie tworzą zlepek osobowości różnych osób.
Michał ma dość życia w mieście i całego zamieszania wokół firmy komputerowej, klientów, starych znajomych i pań, które przesadnie są zainteresowane jego stanem cywilnym. Od wielu lat jest rozwiedziony, nie ma rodziny, nikogo bliskiego. Mieszka w Gdyni, lubi spokój, przyrodę, książki i jazz. Za namową znajomego małżeństwa Joli i Pawła postanawia kupić działkę na wsi. Już w pierwszych dniach w nowym miejscu zwraca uwagę na samotną kobietę, która mieszka z kotami w starej chałupie. Jest blada, ruda, małomówna, ekscentryczna, chodzi na spacer z kotami trzymając je na smyczy,a miejscowi nazywają ją czarownicą. Michał buduje domek na lato i fascynuje się nieznajomą kobietą, dąży do jej poznania.
W wiosce mieszka także z mamą alkoholiczką sześcioletnia dziewczynka, opuszczona, zaniedbana, niedożywiona. W momentach zagrożenia ucieka do lasu i rozmawia ze zwierzętami, karmi je, głaszcze, przytula się.
Losy tej trójki bohaterów w pewnym momencie przecinają się i splatają...

,,Czarownica,, to powieść o życiu w zgodzie z własnym sumieniem, dążeniu do realizacji marzeń, o miłości do dziecka i odpowiedzialności za jego losy, o adopcji. Historia Michała i Ady pokazuje, że miłość można spotkać wszędzie i w każdym wieku, że można uspokoić swoją duszę i żyć rytmem pór roku. Wybór należy do nas i czasem warto wsłuchać się w siebie i dopuścić do głosu nasze serce.
Dużo miejsca pisarka poświęciła w powieści roli zwierząt i ich wpływu na samopoczucie ludzi, na wspólne życie pod jednym dachem. Mała dziewczynka- Gosia lgnie do zwierząt, bo tylko z nimi czuje się bezpieczna, kochana i może im ufać. Moją sympatię szczególnie zyskała kaczka, która co roku na lato wracała do domu Michała.

,,Czarownica,, pomimo swojej prostej formy ujęła mnie za serce i sprawiła, że chętnie sięgnę po jej kontynuację - ,,Córkę czarownicy,,:)