Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eutanazja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą eutanazja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2015

,,SOS! ZABIJA SIĘ ŻYCIE...ALE ŻYCIE ZWYCIĘŻY!" - DANIEL-ANGE

Francuski duchowny Daniel-Ange jest charyzmatycznym ewangelizatorem, który szczególnie stara się uświadamiać młodych ludzi, gdyż jak uważa, to oni są pierwszymi ofiarami upadku zachodniej cywilizacji. Bez owijania w bawełnę mówi o potrzebie uratowania przed śmiercią życia i miłości.

Źródło: https://www.swietywojciech.pl/Ksiazki/Literatura-faktu/SOS-Zabija-sie-zycie-ale-ZYCIE-zwyciezy

Tematy, które porusza w swojej książce pt. ,,SOS! Zabija się życie...ale ŻYCIE zwycięży!", jak sam stwierdza są niepoprawne politycznie, przemilczane, mogą szokować, ale tym bardziej należy je poruszać.
Książka podzielona jest tematycznie na trzy części:
-życie-aborcja, eutanazja, manipulacje genetyczne;
-miłość-seksualność i jej wypaczenia, rodzina i jej wynaturzenia;
-Kościół-walczący z antychrystianizmem, z ukrytą lub jawną przemocą, z ezoteryzmem i islamskim fundamentalizmem.

Daniel-Ange w niezwykle obrazowy sposób przedstawia rozwój dziecka przed narodzeniem i wskazuje, że we wszystkich cywilizacjach i kulturach małe dziecko wzbudzało zachwyt, radość i potrafiło zmiękczyć serca największych brutali. Z jednej strony pokazuje piękno narodzin, a z drugiej strony wskazuje na paradoks dotyczący tego, że ,,psychoterapeuci starają się dotrzeć jak najdalej wstecz do okresu życia płodowego, a osoby dokonujące aborcji są gotowe interweniować jak najpóźniej, nawet już po porodzie!" Kobiety poddające się aborcji często nie mają żadnego wyboru, gdyż mężczyzna z tchórzostwa odchodzi albo stosuje szantaż ,,ja albo dziecko". Porzucić maleństwo lub znaleźć się z nim na ulicy? To nie jest wybór i dochodzi do najgorszego.

Przyznam, że czytając książkę ojca Daniela-Ange często byłam zszokowana informacjami w niej zawartymi, bo jak się nie zbulwersować, gdy szczątki nienarodzonych dzieci są sprzedawane na czarnym rynku, poddawane recyklingowi i handluje się nimi na całym świecie. Używane są do produkcji kosmetyków, szamponów, kremów odmładzających, a amerykańska firma PepsiCo ,,poprawiała smak" PepsiNext.
Albo to, że w Belgii stosowane są silne naciski na Parlament, aby zalegalizował ,,wspomagane samobójstwo osób starszych powyżej 70 roku życia, które zgłosiłyby taką wolę, a które za jedyny powód podałyby swój wiek i zmęczenie życiem."
Albo dylemat związany z in vitro, bo co zrobić z nadliczbowymi embrionami. Zniszczyć? Oddać dla dobra nauki? Oddać innemu małżeństwu? Zaimplantować je i powołać nowe życie? W samej Francji przechowuje się ok. 130 tys. embrionów, połowa z nich ma mniej niż 5 lat, ale są też starsze np. 10-letnie. Wiele małżeństw, które już mają urodzone dzieci z in vitro, staje przed dylematem co zrobić z pozostałymi zamrożonymi embrionami-potencjalnymi braćmi i siostrami.
Europa wyludnia się, a współczynnik dzietności spadł już poniżej poziomu zapewniającego zastępowalność pokoleń. Społeczeństwo starzeje się, młodzi ludzie stopniowo stanowią mniejszość.

Autor zadedykował swoją książkę Janowi Pawłowi II, Matce Teresie z Kalkuty, Jerom'owi Lejeune'owi i królowi Baldwinowi-obrońcom życia.
Tematy, które poruszył są wyjątkowo trudne, kontrowersyjne i wzbudzające zaciekłe polemiki. Poprzez szokujące informacje zmusza czytelnika do zadawania pytań i szukania na nie odpowiedzi.Każdy z nas ma sumienie i podświadomie dąży do wybrania dobra. Najwyższym wyrazem wolności jest sprzeciw sumienia, to ono podpowiada nam jak mamy postąpić, jaką drogę wybrać.






Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech.

Logo Wydawnictwa Święty Wojciech

Tytuł: SOS! Zabija się życie... ale ŻYCIE zwycięży! 
Autor: o. Daniel-Ange
Liczba stron: 308
Wymiary: 145x225 mm
Oprawa: miękka
ISBN: 978-83-7516-675-0
Rok wydania: 2015
Wydawnictwo: Wydawnictwo Święty Wojciech 

Cytaty str. 51,  97,

wtorek, 26 marca 2013

NIEDOSKONAŁE ZAKOŃCZENIE

Kilka dni temu skończyłam czytać bardzo wzruszającą opowieść Zoe Fitzgerald Carter "Niedoskonałe zakończenie”. W notce na okładce książki napisano: "Pewnego dnia Zoe Fitzgerald Carter dowiaduje się,że jej piękna, inteligentna i niezależna matka, zmęczona chorobą Parkinsona, postanawia zakończyć życie. Chce, żeby jej trzy córki były wtedy przy niej. Przerażona perspektywą utraty matki i prawnymi konsekwencjami uczestnictwa w jej samobójstwie, Zoe robi wszystko co w jej mocy, żeby odwieść matkę od tych planów. Ale Margaret nie rezygnuje. Pragnąc być "dobrą córką", Zoe wchodzi w konflikt z dwiema starszymi siostrami, które zawsze miały trudniejsze stosunki z matką. Trzy kobiety zastanawiają się, czy i w jaki sposób pomóc Margaret, i kto powinien zostać z nią do końca, odsłaniając historię rodziny i wspomnienia z dzieciństwa, zdominowanego przez elegancką matkę i niewiernego ojca. Dylematy pokolenia, które jednocześnie opiekuje się podupadającymi na zdrowiu rodzicami i swoimi małymi dziećmi, pozwalają spojrzeć z nowej perspektywy na debatę o pomocy w eutanazji. "Niedoskonałe zakończenie" to pokrzepiająca opowieść o kobiecie zdeterminowanej, żeby umrzeć na własnych warunkach, i rodzinie, która musi pogodzić się z jej decyzją." 
Bardzo wzruszyła mnie historia Margaret, która po 24 latach walki z chorobą Parkinsona, wykrzywionym od osteoporozy kręgosłupem, chroniczną niewydolnością płucną (przy jej łóżku stale stała butla z tlenem), zastoinową niewydolnością serca, astmą, artretyzmem, niskim ciśnieniem krwi, przez które traciła niespodziewanie przytomność oraz innymi schorzeniami, które powodowały, że nie mogła przeżyć dnia bez środków przeciwbólowych postanowiła zakończyć życie. Ustalała kolejne daty i planowała przez rok, w jaki sposób się zabije. Ostatnie miesiące życia Margaret przeplatają się ze wspomnieniami z jej dzieciństwa, młodości i lat małżeństwa oraz życiem jej trzech córek: Katherine, Hannah i Zoe. 
 Kilka fragmentów tej przejmującej opowieści sprawiły, że zakręciła mi się łza w oku. 
 Oto one:- wspomnienia Zoe, kiedy ojciec zmarł na raka mózgu: "Zanim zawiadomiłam siostry, zadzwoniłam do Dalii. Powiedziała, że przeczuwała, że dziś umrze, i że zaraz przyjedzie. Razem zdjęłyśmy mu okropną, niebieską szpitalną koszulę i włożyłyśmy dżinsy i koszulę w kratę. Dziwnie się czułam, wkładając mu ręce w rękawy i naciągając spodnie. Gdy go ruszałyśmy, jego głowa przechylała się w różne strony i ciągle otwierały mu się oczy, które usilnie z Dalią zamykałyśmy. Przez wiele tygodni męczyły mnie sny o jego oczach. Chodził i mówił jak żywy, ale po chwili spoglądałam w jego oczy i widziałam to dziwne, puste spojrzenie. Czasami usiłowałam mu wytłumaczyć, że jest martwy, że powinien odejść tam, gdzie jego miejsce. Ale zwykle udawałam, że wszystko jest w porządku. Nie chciałam ranić jego uczuć." 
- kiedy Hannah i jej dwie córki oraz Zoe również z dwoma córkami brały się za ręce wraz z Margaret, która leżała w łóżku i tworzyły krąg pokoleniowy kobiet. Hannah posyłała po kręgu dawkę energii, kiedy kolejna osoba ją czuła, wysyłała do następnej i w ten sposób krąg się zamykał.
 - kiedy Margaret po 12 dniach głodówki i zażyciu dużej dawki morfiny powoli umierała i czuwały przy niej dwie córki: "...przez jakieś dziesięć-piętnaście minut opowiadamy o ojcu, a mama przysłuchuje się nam, uśmiechając się na zakończenie zabawnych anegdotek albo jedynie przytakując, chociaż nie odzywa się ani nie otwiera oczu. W końcu przestaje reagować i milkniemy. Kładziemy się obok niej na łóżku i przeżywamy ten niespodziewany dar”. 
"...leżąc obok niej, nie odczuwam smutku, chociaż chwilami świadomość, że śpiewam swojej umierającej mamie, jest rozdzierająca...". 

 Historia, którą opisała Zoe Carter jest smutna, ale jednocześnie piękna i refleksyjna. Przypominają mi się od razu słowa ks. Jana Twardowskiego: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”.