środa, 18 lipca 2018

,,PRAWO I DAMA"-WILKIE COLLINS


Źródło

XIX wiek. W małym londyńskim kościółku odbywa się skromny ślub Valerii Brinton i Eustaca Woodville'a. Młoda para pobiera się wbrew woli matki pana młodego. Z krewnych i przyjaciół Eustaca na uroczystość nie przychodzi nikt. Ze strony Valerii przychodzi tylko wujostwo, które wychowywało ją po śmierci rodziców. Ślub jest wyjątkowo cichy i posępny. Żadnych wiwatów, żadnego słońca, żadnego obrzucania kwiatami, żadnego uroczystego śniadania, żadnych miłych przemów, żadnych druhen, żadnego błogosławieństwa ojca lub matki. Po ślubie nowożeńcy są dla siebie czuli i miło spędzają wspólnie czas, ale po przypadkowym spotkaniu z teściową Valeria odkrywa, że mąż poślubił ją pod fałszywym nazwiskiem. Zastanawia się, co go do tego skłoniło i stara się poznać tajemnicę Eustaca, ale im bardziej dąży do rozwiązania zagadki, tym mąż usilniej stara się ją od tego odwieść. 

Wilkie Collins bardzo dobrze i ciekawie pod względem psychologicznym rozbudował postacie nie tylko głównych bohaterów, ale także drugoplanowych. Szczególnie podobało mi się jak autor ukazał związek Valerii i Eustaca, którzy poznali się przypadkowo nad strumieniem i zakochali w sobie od pierwszego wejrzenia. Nasze oczy się spotkały i, jak szczerze wierzę, w tym samym momencie spotkały się nasze serca. Jedno wiem na pewno: zapomnieliśmy, co przystoi damie i dżentelmenowi, i patrzyliśmy na siebie w barbarzyńskim milczeniu. Valeria była oczarowana spojrzeniem i głosem Eustaca, nigdy wcześniej nie czuła się tak przy żadnym mężczyźnie. Nie mogła oddychać, nie mogła myśleć, serce waliło jej tak mocno jakby miało za chwilę wyskoczyć z piersi, paliło ją ze wstydu, a jednocześnie była szczęśliwa. Po kilku tygodniach znajomości wyszła za niego za mąż i mieli już być razem przez całe życie, razem dzielić troski i radości, wyznaczać sobie wspólne cele. Eustace wspomina bolesne wydarzenia sprzed lat i zastanawia się, czy będzie w stanie uczynić życie Valerii szczęśliwym, czy może jest już na to za późno. Matka gardzi Eustac'em  i współczuje Valerii. Po spotkaniu na plaży całej trójki zachowanie Eustaca zmienia się, z subtelnego, wytwornego, dżentelmena w każdym calu na ordynarnego, głośnego i prostackiego człowieka. Valeria z ciężkim sercem i przytłaczającym poczuciem rozczarowania obserwuje zmiany zachodzące w mężu. Jej przewodnik, opiekun, towarzysz życia ukrywa przed nią coś, co sprawia, że powstaje między nimi przepaść. Valeria pochłonięta pragnieniem odkrycia tajemnicy męża traci swoją tożsamość, porzuca własny charakter, zaczyna być nerwowa i niespokojna, czasem wyolbrzymia trudności z jakimi musi się zmierzyć.

,,Prawo i dama" to klasyczna wciągająca historia, która powoli oczarowuje  londyńskim dziewiętnastowiecznym klimatem, bardzo dobrze skonstruowaną intrygą i wyrazistymi bohaterami. Serdecznie polecam miłośnikom klasycznych powieści.



Wystarczy dać kobiecie miłość, a nie ma takiej rzeczy, której nie zaryzykuje, nie zniesie i nie zrobi.


WPISY POWIĄZANE: ,,Córki niczyje"-Wilkie Collins
                                       ,,Tajemnica Mirtowego Pokoju"-Wilkie Collins
                                       ,,Córka Izebel"-Wilkie Collins



Tytuł: Prawo i dama
Autor: Wilkie Collins
Tłumaczenie: Joanna Wadas
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Tytuł oryginału: The law and the lady
Data wydania: 20 czerwca 2018
ISBN: 9788377794777
Liczba stron: 416
Kategoria: klasyka
Cytaty kolejno: str. 13, 16, 18

sobota, 14 lipca 2018

,,TAJEMNA MOWA DRZEW"-ERWIN THOMA


tyl Tajemna mowa drzew
Źródło

,,Tak często bywa, że nie zauważamy dobrych rzeczy i istot, które w pobliżu służą nam cicho i wiernie. Zdarza się to niekiedy również w odniesieniu do kochanych przez nas ludzi. Nie inaczej jest też w przypadku naszych drzew. Ale drewno ich potężnych pni ogrzewa nas i otacza opieką, a ich korzenie wrastają głęboko w ludzkie serca."

Erwin Thoma jest austriackim leśnikiem i budowniczym ekologicznych domów z drewna. W książce ,,Tajemna mowa drzew" przedstawia koncepcję dotyczącą związku człowieka z drzewami jako przykład skutecznego zastosowania zasad praktycznej gospodarki cyrkulacyjnej i samowystarczalnego przemysłu, życia w środowisku odradzających się zasobów naturalnych przy zastosowaniu energii odnawialnej. Książka bardzo nietypowa i miałam pewne obawy, gdy po nią sięgałam. Okazała się jednak od pierwszych stron bardzo ciekawa, wciągająca i mądra

Autor wspomina swoje dzieciństwo i młodość spędzone w domu, w Bruck an der Grossglocknerstrasse, gdzie na tyłach domu rodzinnego znajdował się las i płynął dziki potok Hundsbach. Było to miejsce zabaw, przygód, ale też źródło pożywienia i ciepła. Głębokie pęknięcia kory wielkiego dębu stanowiły stopnie do łatwiejszej wspinaczki dla dzieci. Mech porastający zacienione konary zamieniał je w miękki dywan, ale po deszczu łatwo było z nich spaść. W starszym wieku Erwin z braćmi brał udział w ścinaniu drzew i wtedy mógł przyjrzeć się drzewom po raz pierwszy od środka. Słój za słojem, od drewna pierwotnego aż po krawędź pnia, tworzy się obraz  przedstawiający bardzo  wyjątkową relację z życia każdego drzewa. Cała historia drzewa zapisana jest w słojach jak w dzienniku. Świat drzew zachwyca, a autor wychowany pośród ludzi żyjących blisko natury po latach uczynił z miłości do lasu swój zawód. Został leśniczym w Hinteriss, w położonej na uboczu Dolinie Karwendel, a następnie założył własną firmę zajmującą się budową drewnianych domów. 

Obecnie nauka zaczyna w większym stopniu zajmować się badaniem korzyści i wpływu drzew na życie człowieka. Coraz częściej dochodzi do zaskakujących odkryć. Badania naukowe potwierdzają stare reguły płynące z mądrości ludowej dotyczącej drzew. Pnie drzew naprzemiennie chudną i nabrzmiewają zgodnie z rytmem Księżyca i ma to miejsce nawet kilka tygodni po ścięciu drzewa. Człowiekowi udaje się zauważyć tylko niewielki fragment  wielkiego cyklu życia drzew, bo życie ludzkie trwa zbyt krótko. Las jest zielonym oceanem, którego falowanie wznosi się i opada w wielusetletnim rytmie. Erwin Thoma zabiera Czytelnika na ekspedycję w głąb drzewa, opisuje drzewa księżycowe i mowę drzew oraz ich lecznicze właściwości, przybliża dawną wiedzę i tradycyjne sposoby wykorzystania drzew. Podaje ciekawostki i przybliża dawne obyczaje drwali na przykład polegający na przybijaniu gałęzi uschniętego świerku w taki sposób do ściany szałasu, by jednym końcem mogła swobodnie poruszać się w górę i dół. Sucha gałąź perfekcyjnie niczym wskazówka barometru pokazuje okresy niskiego i wysokiego ciśnienia czy zbliżającego się frontu złej pogody.

Widać, że autor kocha drzewa i lubi pracować przy drewnie, tworzyć z niego, czerpać ile się da na różne sposoby. Piękny plastyczny język sprawia, że książkę czyta się niezwykle przyjemnie, momentami bajkowo, choć wszystkie informacje w niej zawarte są prawdziwe. Można w niej znaleźć dużo przeróżnych ciekawostek i informacji o naturze drzew, a wszystko opisane zrozumiałym językiem. Człowiek dostaje od natury cudowne dary i powinniśmy zwracać większą uwagę na przyrodę, gdzie wszystko się ze sobą łączy i współdziała. Książkę oczywiście polecam:)


Tak wiele tajemnic i zarazem informacji kryje się w drzewach, a poznać je możemy tylko wówczas, gdy nauczymy się rozumieć ich tajemną mowę.



Tytuł:Tajemna mowa drzew
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Przekład: Wawrzyniec Sawicki
Oryginalny tytuł: Die geheime Sprache der Bäume: Und wie die Wissenschaft sie entschlüsselt
Data premiery: lipiec 2018
Format: 123x194 mm
Oprawa: zintegrowana
Liczba stron: 272
ISBN: 978-83-08-06531-0
Cytaty kolejno: str. 5, 18, 78, 97

wtorek, 10 lipca 2018

,,STANY MAŁŻEŃSKIE I POŚREDNIE"-DOROTA KASSJANOWICZ


Stany małżeńskie i pośrednie
Źródło

Współczesna Warszawa. Czterdziestoletnia Weronika Burchart coraz bardziej dziwi się ludziom i światu. Skończyła egiptologię i marzy o podróżowaniu, ale po urodzeniu dwójki dzieci stała się kobietą wielofunkcyjną, która musi sama zająć się wszystkim, bo nie może liczyć na pomoc męża. Zastanawia się, co stało się z jej życiem, gdzie podziała się jej kobiecość, czy odzyska jeszcze swoją przestrzeń i zrealizuje choć malutkie marzenia, jak choćby posiadanie rudego maine coona. Jej przyjaciółki-Jowita, Izka i Agata również mają swoje problemy. Agata uczy matematyki i spotykała się z żonatym facetem, który związał się z kolejną kochanką, ale młodszą od niej. Jowita pracuje jako stylistka i wychowuje nastoletnią córkę Olimpię. Próbuje nie denerwować się na myśl o Karolu, ojcu Olimpii, który wyjechał do Nowej Zelandii i trudno z tego powodu przeprowadzić rozwód. Trzydziestosiedmioletnia Iza jest wiolonczelistką w filharmonii, mieszka samotnie w malutkim mieszkaniu i ma tylko wirtualnych facetów.

Autorka w bardzo wiarygodny sposób przedstawiła współczesne problemy kobiet samotnie wychowujących nastoletnie dzieci, singielek, rozwódek i kobiet samotnych w małżeństwie. Mąż Wiktorii tylko ślizga się po powierzchni rodziny, omija szerokim łukiem dwóch synów i żonę tłumacząc, że nie ma czasu na sprawy rodzinne, bo jego praca jest najważniejsza. Wiktoria sama boryka się z codziennością. Nie śpią razem, nie dotykają się spojrzeniem, słowem, gestem. Znajdują się na granicy być razem, bo wygodniej, czy rozstać się. Wiktor nie potrafi okazywać radości, wdzięczności ani miłości. Jest zapatrzonym w siebie egoistą. Iza ma w sobie takie światełko, taką lampkę, która zapala się lub gaśnie w zależności od miejsca i czasu. Jej twarz, ręce, włosy, sylwetka zmieniają się nie do poznania, gdy jest nieszczęśliwa i nie umie udawać, gdy tego szczęścia nie czuje. Zawsze jest w jakiś sposób ponad wszystko i poza wszystkim, co ma nalepkę ,,serio". O swoich mężczyznach, wynajmowanym mieszkaniu na dziesiątym piętrze, graniu na wiolonczeli i życiu opowiada zawsze w konwencji sitcomu. Nadopiekuńcza matka ciągle ją pyta kiedy wyjdzie za mąż, a mężczyźni Izy są niestety wyłącznie wirtualni. Jowita potrzebuje ludzi wokół siebie, lubi gdy ciągle coś się dzieje, gdy ludzie podziwiają jej dzieła i doceniają pomysły. Jej mąż Karol, miły i kulturalny mężczyzna woli spokój, ciszę, książki i nie lubi imprezować ani podróżować. Im Jowita jest bardziej postrzelona, tym Karol jest bardziej normalny. W żaden sposób nie mogą się dogadać, bo mają inne oczekiwania i potrzeby. Agata zasmakowała małżeństwa i romansu, a po tych doświadczeniach potrzebuje odpoczynku i poważnej zmiany niezwiązanej z facetem.

Dorota Kassjanowicz napisała ciepłą, słodko-gorzką opowieść o kobietach, ich smutkach i radościach, dojrzewaniu do zmian, małych cudach codzienności doświadczanych niespodziewanie, ale dających wielką radość. Weronika, Jowita, Agata i Iza pełne życiowych mądrości, doświadczeń, przemyśleń, kopniaków od życia, zgłębiania tajemnicy miłości i miłościopodobnych zjawisk trzymają się razem i wierzą, że nic już ich w życiu nie zaskoczy, a jeśli nawet, to mają siebie i swoją przyjaźń oraz wsparcie. 

,,Stany małżeńskie i pośrednie" to bardzo dobra powieść o kobiecej przyjaźni, babskich rozmowach, wytrwałości, odkładaniu życia na później, relacjach damsko-męskich, zachowywaniu pozorów normalności podczas, gdy małżeństwo już nie satysfakcjonuje, gotowości do podejmowania zmian w życiu  i realizacji marzeń podana w zabawnej formie, z humorem i dowcipem, co sprawia, że wybucha się śmiechem przy czytaniu, albo przytakuje głową na znak, że tak właśnie jest w życiu. Mądra, ciepła, dodająca otuchy powieść, którą polecam z czystym sumieniem.



Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo wielka litera
Tytuł: Stany małżeńskie i pośrednie
Autor: Dorota Kassjanowicz
Wydawnictwo: Wielka Litera
Data wydania: 4 lipca 2018
ISBN: 9788380322653
Liczba stron: 476
Kategoria: Literatura obyczajowa
Cytaty kolejno: 35

niedziela, 8 lipca 2018

,,MĄDROŚĆ KSIĘDZA BROWNA" - G. K. CHESTERTON


Mądrość księdza Browna
Źródło

,,Mądrość księdza Browna"
to drugi tom opowiadań kryminalnych G. K. Chestertona, który zawiera niepublikowane wcześniej opowiadania. Pierwszy tom ,,Niewinność księdza Browna"wydany został w 2017 roku przez wydawnictwo Fronda.

Ksiądz Brown jest katolickim księdzem, który podobnie jak Sherlock Holmes poprzez analityczne rozumowanie rozwiązuje zagadki kryminalne. Jest niepozorny, pulchny, skromny do przesady, miły i dobroduszny, ale potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji i rozwikłać sprawy, których nikt inny nie jest w stanie rozwiązać. Trajkocze jak katarynka, a w jego głowie roi się zawsze jak w króliczej norze; pełno w niej było dzikich myśli, skaczących zbyt szybko, by je pochwycić. Nie ma problemu, by odgadnąć co dręczy duszę drugiego człowieka. Ksiądz znajduje się zawsze na drugim planie oddając głos bohaterom kolejnych opowiadań, by wkroczyć pod koniec i rozwiązać zagadkę. Można w trakcie czytania pewnych rzeczy domyślać się, ale ostateczne słowo należy do duchownego. Niektóre opowiadania są dobre, a inne słabsze, ale wszystkie utrzymane w stylu klasycznych angielskich kryminałów okraszone specyficznym humorem i pozytywnym przesłaniem. Bohaterowie są przeróżni i można poznać w tych opowiadaniach oprócz głównego bohatera wybitnego kryminologa i specjalistę w dziedzinie zaburzeń moralnych, wdowę z córką, która chce wyjść za mąż za aktora i brzuchomówcę, publicystę i moralistę, króla złodziei, młodego poetę, bankiera z rodziną, kolekcjonera monet i wielu innych. Każde opowiadanie poświęcone jest odrębnej historii i można je czytać po kolei lub na wyrywki, a wszystkie łączy postać księdza Browna.

Opowiadania z detektywem w sutannie przeznaczone są moim zdaniem dla Czytelników lubiących angielskie klasyczne kryminały, w których najważniejszą bronią jest logiczne myślenie i intelektualny pojedynek pomiędzy sprawcą zbrodni a detektywem prowadzący do finezyjnego zakończenia.



WPISY POWIĄZANE: ,,Drzewa pychy i inne opowiadania"- G. K. Chesterton



Książkę można kupić w Księgarni Ludzi Myślących



Wydawnictwo Fronda

Tytuł: Mądrość księdza Browna
Autor: Gilbert Keith Chesterton
Tłumaczenie: Magda Sobolewska
Wydawnictwo: Fronda
Tytuł oryginału: The Wisdom Of Father Brown
Data wydania: 21 maja 2018
ISBN: 788380792883
Kategoria: thriller/sensacja/kryminał
Cytat: str. 92

sobota, 7 lipca 2018

,,NIEBO NA WŁASNOŚĆ"-LUKE ALLNUTT


Źródło

Współczesna Anglia. Rob i Anna kończą studia w Cambridge, mają satysfakcjonującą pracę, kupują duży dom i do pełni szczęścia brakuje im tylko dziecka. Podejmują wiele prób, ale Anna nie może utrzymać ciąży. Po wielu latach, gdy już prawie tracą nadzieję na potomstwo rodzi się Jack i staje się oczkiem w głowie rodziców. Kiedy ma pięć lat zaczyna się dziwnie zachowywać-traci równowagę na placu zabaw, przewraca się na rowerku, ma problemy z mową. Jednego dnia robi zdjęcia, kopie piłkę, a na drugi dzień okazuje się, że jest chory na gwiaździaka-złośliwy nowotwór mózgu. Rob i Anna rozpoczynają rozpaczliwą walkę o życie synka.

Od pierwszych stron czułam, że będzie to bardzo dobra powieść i nie zawiodłam się. Luke Allnutt bardzo wiarygodnie przedstawił historię Anny, Roba i Jack'a począwszy od rodzącej się miłości między parą studentów, poprzez dojrzały związek i etapy choroby dziecka. Anna jest księgową, kocha czytać książki, ma skłonność do czarnowidztwa, nie boi się śmiać z samej siebie, jest poukładana, zasadnicza, stonowana, sztywna na co dzień, ale przy Robie staje się nieskrępowana i odważna, tylko jego dopuszcza bliżej do siebie. Przypominają parę zakochanych nierozłącznych nastolatków, których ogarnia nerwowy smutek, gdy nie są razem. Rob jest informatykiem i pracuje nad nowymi technologiami. Jest beztroski, wesoły, ale postrzega świat podobnie jak Anna, dla której życie jest ciągłą walką, trzymaniem gardy z plecami wspartymi o ścianę. Udowadniają światu, że chłopak z osiedla domów komunalnych w Essex i stypendystka, która większość dzieciństwa spędziła w kenijskich slumsach mogą wiele osiągnąć dzięki wytrwałości i odwadze. Rob i Anna od początku pasują do siebie, kochają się, ale choroba synka sprawia, że zaczynają się oddalać i nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie zgadzają się w kwestii metod leczenia Jack'a, przepaść między nimi pogłębia się i nie wiedzą jak ją zasypać. Ich związek zaczyna się rozpadać, przypominają magnesy o jednakowych biegunach, odpychają się od siebie.

Autor bardzo emocjonalnie i prawdziwie ukazuje zrozpaczonych, zdesperowanych rodziców szukających pomocy gdzie się tylko da. Mają pogodzić się z losem? Cieszyć się każdą chwilą spędzoną z synkiem? Celebrować każdy zachód słońca? I tylko tyle? Rob nie może pogodzić się z chorobą synka, rzeczywistość go załamuje, zanurza w smolistej rozpaczy, ale nie poddaje się. Szuka informacji w internecie, sprawdza newslettery giełdowe, przetrząsa fora onkologiczne i bazy danych badań klinicznych, do których się włamuje. Szybko uczy się nowych informacji, czyta między wierszami w komunikatach prasowych firm farmaceutycznych. Rozumie, że lek działający na myszy niekoniecznie pomoże człowiekowi. Wie, że jeśli Jack nie zakwalifikuje się do badań klinicznych, to lekarstwo można wyprosić bazując na współczuciu, albo skorzystać z usług chińskich klinik, które mają odpowiedniki leków poddawanych eksperymentom klinicznym i sprzedają je klientom, których na nie stać. Rob nie poddaje się i stara się zrobić wszystko co w jego mocy, by wyleczyć synka.

,,Niebo na własność" to bardzo emocjonalna lektura, przy której nie mogłam powstrzymać łez. Miłość, choroba, nadzieja, strach, ból, rozpacz, celebrowanie wspólnych chwil, walka o życie i cierpienie ukazane subtelnie, z wyczuciem, ale wyraziście. Warto przeczytać, bo choć tematyka trudna i bolesna, to tchnie na koniec nadzieją. Polecam.

Czasami doświadczamy miłości w najbardziej nieoczekiwanych chwilach. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo mogą kogoś rozczulić.


Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo otwarte

Tytuł: Niebo na własność
Autor: Luke Allnutt
Tłumaczenie: Grażyna Woźniak
Wydawnictwo: Otwarte
Tytuł oryginału: We Own the Sky
Data wydania: 16 lipca 2018
ISBN:9788375155020
Liczba stron: 400
Kategoria: literatura współczesna
Cytaty: str. 196

poniedziałek, 2 lipca 2018

,,CHIRURGICA W NEPALU"-ANNA KOŁODZIEJSKA


Źródło

Nigdy nie trzeba mnie namawiać na książki podróżnicze, bo uwielbiam je i czytam jak tylko mam okazję. Kiedy Wydawnictwo Vesper zaproponowało mi zrecenzowanie książki Anny Kołodziejskiej Chirurgica w Nepalu od razu się zdecydowałam i muszę na wstępie powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja.

Anna Kołodziejska jest z zawodu lekarzem-chirurgiem. Ukończyła studia na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi i pracuje w Wielospecjalistycznym Szpitalu Miejskim im. Józefa Strusia w Poznaniu. Prowadzi blog o tematyce medycznej draniamed, pisze artykuły dla czasopisma lekarskiego Służba Zdrowia, a do tego uprawia sztuki walki (taekwondo, kickboxing, boks), chodzi po górach, lata paralotnią, jeździ na rowerze, podróżuje i pisze książki. Podróż rowerową po Gruzji opisała w książce Gruzja welocypedem, a wyprawę i pracę w Nepalu w książce Chirurgica w Nepalu.


Anna Kołodziejska wyjechała do Nepalu, by pomagać w szpitalu zajmującym się leczeniem najtrudniejszych przypadków poparzeń i rozszczepów podniebienia oraz brać udział w wyjazdowych obozach chirurgicznych, które niosły pomoc ludziom niemogącym dotrzeć do kliniki. Na początku opisuje ekscytację i radość związaną z wyjazdem, a później codzienność i pracę w Nepalu, który jest kolorowy, gwarny i całkiem odmienny od krajów europejskich. Trudno zrozumieć niektóre zachowania Nepalczyków, a w pracy chirurga trzeba się z nimi zmierzyć. W Nepalu ludzie zapominają o poczuciu czasu, a obowiązki są abstrakcją. Trudne warunki bytowe, odmienna kultura, kłopoty z komunikacją nie załamały dr Anny, która w myślach dodawała sobie odwagi i powtarzała ciągle ,,Dam radę". Funkcjonując w zupełnie innej kulturze, czuję się, jakbym uczyła się życia od nowa. Niektóre zachowania przychodzą mi całkiem gładko, inne ani trochę. Prawie każdego dnia z zespołem chirurgów toczyła zawziętą walkę o życie pacjentów i coraz bardziej przyzwyczajała się do atmosfery panującej w Nepalu. 

Doświadczenia Anny Kołodziejskiej pokazują jak odmienne są warunki pracy chirurgów w Nepalu i Europie. W Nepalu sale szpitalne liczą po dwadzieścia pięć łóżek. Przy chorych siedzą na pudłach lub podłodze całe rodziny. Niektórzy kładą się z chorym do łóżka, inni śpią na podłodze. Na balustradach suszą pranie. Bandaże są prane, suszone i znów trafiają na blok operacyjny. Lekarze nie radzą sobie z leczeniem bólu tak jak w Europie. Zdarza się, że pacjenci wybudzają się podczas zabiegów. Operuje się w stresie, kiedy z ust chorego dobiegają okrzyki bólu. Czasem trzeba mocno trzymać kończyny, powstrzymując wierzganie. Każdy pacjent tworzy odrębną historię, często tragiczną, bolesną. Zdeformowane ciała, poparzone twarze, zmagania z odrażającym wyglądem, nową sytuacją. Trudno poradzić sobie z emocjami, gdy wokół tyle cierpienia.

Warunki bytowe w Nepalu szokują Europejczyków na każdym kroku. Katmandu-stolica Nepalu jest przepełniona ludźmi, brudna, z górami śmieci. Wąskie drogi bez asfaltu, dziurawe, dźwięki klaksonów bez przerwy, wszędzie gwarno i głośno. Budynki wybudowane bez składu i ładu, obok siebie stoją bloki z cegły, małe chaty, szałasy z blachy lub wyschniętej trawy. Ludzie leżą na poboczach drogi, odpoczywają w kurzu. Wszędzie brud, a piasek chrzęści między zębami. Lokalne autobusy jeżdżą bez rozkładów jazdy i tabliczek dokąd jadą, z ludźmi upchanymi ciało przy ciele, bez luk...z otwartymi drzwiami i pasażerami łapiącymi się barierek. Różnic kulturowych i bytowych jest mnóstwo, a wszystkie opisane przez autorkę ze szczerością i humorem.

Pierwsze co urzeka w Chirurgicy w Nepalu, gdy bierze się ją do ręki, to piękne i bardzo staranne wydanie. Kolorowe zdjęcia, twarde okładki, bardzo dobry jakościowo papier, przemyślane detale. Uważam, że każda publikacja o tematyce podróżniczej tak powinna być wydana. Drugi atut, to treść-relacja z podróży i pracy w Nepalu napisana przystępnie, szczerze, z humorem, pełna autentycznych emocji. Z czystym sercem polecam:)




Książkę można kupić w Księgarni Internetowej Vesper

Vesper.pl

Tytuł: Chirurgica w Nepalu
Autor: Anna Kołodziejska
Wydawnictwo: Vesper
Tytuł oryginału: Chirurgica w Nepalu
Data wydania: 4 lipca 2018
ISBN: 9788377312940
Kategoria: Literatura podróżnicza

Cytaty kolejno: 55, 50

niedziela, 24 czerwca 2018

,,KOBIETY DESPOTÓW"-PRZEMYSŁAW SŁOWIŃSKI


Kobiety despotów
Źródło

Przemysław Słowiński to znany autor książek biograficznych. Z wykształcenia jest prawnikiem, ale tak naprawdę żadnej pracy się nie boi i pracował jako agent ubezpieczeniowy, górnik, malarz, barman, ochroniarz, prezes przedsiębiorstwa turystycznego, współwłaściciel jednej z największych  w Polsce firm handlowych, pracownik rolny, kierowca i jeszcze w innych zawodach. Pierwszą publikacją Przemysława Słowińskiego, którą przeczytałam była biografia ,,Nikola Tesla. Władca piorunów" napisana wraz z Krzysztofem K. Słowińskim. Była to książka przemyślana, rzetelna i bardzo ciekawa, więc chętnie sięgnęłam po kolejną biografię-,,Kobiety despotów".

Autor bardzo ciekawie i barwnie zaprezentował żony i kochanki znanych despotów począwszy od czasów najdawniejszych aż do XXI wieku. Kleopatra VII w swoich czasach odznaczała się największą biegłością w sztuce kochania. Miała nieokiełznany temperament, była chciwa, silna i kochała władzę. Jej kochankiem został Marek Aureliusz. Złapała go w misternie utkaną sieć miłości i pożądania i już do końca nie wypuściła. Maryna Mniszchówna w 1604 roku zobowiązała się poślubić Dymitra I Samozwańca jeśli zdobędzie tron moskiewski i odda go jej w formie wiana. Maryna nie była zachwycona Dymitrem, ale miała wybujałe ambicje i chciała je zrealizować. Jako pierwsza w dziejach Rosji kobieta, została koronowana na carową. Napoleon Bonaparte miał niezliczoną ilość kochanek, które potrzebne mu były do potwierdzenia swojej męskości i atrakcyjności. Pięć z nich odegrało znaczącą rolę-Eugenie Clary, Józefina Beauharnais, Paulina Fouves, Maria Walewska i Maria Luiza Habsburg. Karaibska krew Józefiny sprawiała, że miała powodzenie u wielu potężnych i wpływowych mężczyzn. W 1798 roku zirytowany ciągłą niewiernością żony Napoleon znalazł sobie kochankę-Paulinę Fouves. Listy opisujące najintymniejsze aspekty związku Napoleona i Fouves zostały przechwycone przez Anglików i opublikowane w prasie. Józefina o zdradzie męża dowiedziała się z gazet. Józef Piłsudski traktował kobiety instrumentalnie, a one mimo to uwielbiały go. Wszystkie kobiety przegrywały z jego największą miłością-Polską. Leonarda Lewandowska na wieść o ślubie Józefa popełniła w 1901 roku samobójstwo. Lenin był urodzonym flirciarzem i kobieciarzem, ale na jego względy mogły liczyć tylko kobiety zaangażowane politycznie. Jekatierina Swanidze nie rozumiała męża Stalina i bała się go panicznie. Traktowała go prawie jak boga i spełniała jego każde polecenie. Kiedy umarła w samotności Stalin stwierdził, że wraz z pochowaniem żony, pozbył się reszty cech ludzkich. Benito Mussolini rządził Rechele Guidi żelazną ręką. Znosiła jego niewierność, intrygi jego kochanek i publiczne upokorzenia, rodząc mu pięcioro dzieci. Władza Mao Zedonga niczym lep działała na kobiety marzące o karierze, pieniądzach i miejscu w historii Chin.Yang Kaihui w 1930 roku została schwytana przez wojska Kuomintangu i zamordowana na torturach, odmawiając podania miejsca pobytu męża. Małżeństwo Johanny Behrend i Josepha Goebbelsa pełne było scen i kłótni, związek stanowił prawdziwą huśtawkę nastrojów. Ich idylliczny świat istniał jedynie w propagandzie narodowych socjalistów. Eva Braun popełniła wraz z Adolfem Hitlerem samobójstwo na drugi dzień po ślubie. Elena Ceausescu ledwo umiała czytać i pisać, a twierdziła, że ma siedemdziesiąt cztery tytuły naukowe. Uwielbiała luksus, przysporzyła wiele cierpień narodowi rumuńskiemu. Evita Peron do dziś budzi kontrowersje. Przekazywała miliony pesos z fundacji rządowych na programy pomocy społecznej, doprowadziła do przyznania kobietom prawa wyborczego, ale też niszczyła kariery polityczne przeciwników, opornych kazała razić prądem po genitaliach albo kazała kastrować, a potem trzymała ich jądra w słoiku na biurku. Brrr... Fidel Castro miał mnóstwo kobiet, a na nieco dłużej udało się go zatrzymać Dalii Soto del Valle Jorge z Trynidadu, z którą miał pięcioro dzieci. Szach Mohammad Reza Pahlavi życie trzech swoich kobiet najpierw przemienił w bajkę, a potem w koszmar. Michaił Gorbaczow ożenił się z Raisą Titorenko, była to jego największa i jedyna miłość. Przez czterdzieści sześć lat byli praktycznie nierozłączni, aż do śmierci Raisy na białaczkę. Ich uczucie nie zwyciężyło wprawdzie śmierci, ale podbiło Rosję, pokonało wrogość i ostracyzm, poruszyło serca prostych ludzi i zadziwiło świat. Władimir Putin i jego kobiety otoczone są tajemnicą, jakby wszelkie informacje specjalnie były filtrowane. Aleksander Łukaszenka też ukrywa swoje życie prywatne, ale jego oficjalną żoną jest Galina Rodinowa. Wymieniłam dużo kobiet despotów, ale i tak nie są to wszystkie, które prezentowane są w książce.

,,Kobiety despotów" to bardzo wciągająca, barwna i pouczająca historia relacji damsko-męskich na przestrzeni dziejów. Jestem mile zaskoczona i mam zamiar sięgnąć po kolejne książki autora. Polecam ją miłośnikom historii:)


WPISY POWIĄZANE: ,,Nikola Tesla. Władca piorunów"-Przemysław Słowiński, Krzysztof K. Słowiński


Książkę można kupić w Księgarni Ludzi Myślących



Tytuł: Kobiety despotów
Autor: Przemysław Słowiński
Wydawnictwo: Fronda
Data wydania:18 maja 2018
ISBN: 9788380793576
Liczba stron: 344
Kategoria: historyczna
Cytaty kolejno: str. 21, 274

piątek, 22 czerwca 2018

,,ARYSTOKRACJA. POWOJENNE LOSY POLSKICH RODÓW"-AGNIESZKA LEWANDOWSKA-KĄKOL


Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów
Źródło

Arystokracja stanowiła najwyższą warstwę w społeczeństwie, majętna, dobrze wykształcona, obyta w świecie, wpływająca na politykę, rozwój kultury, sztuki i nauki. Pośród arystokratów byli wybitni wodzowie, kanclerze, wojenni bohaterowie, ale też zdrajcy dbający tylko o swoje sprawy. W czasie II wojny światowej wielu walczyło w szeregach Armii Krajowej, organizowali przerzuty przez granicę polskich oficerów, wydawali darmowe obiady potrzebującym, ukrywali broń, przenosili rozkazy, ratowali dzieci przed zagładą, stawali na czele powstań, przebywali w niewoli niemieckiej lub rosyjskiej. Ich sytuacja w powojennej Polsce diametralnie się zmieniła. Stracili majątki, byli prześladowani,  ukrywali się u zaprzyjaźnionych rodzin, tułali się, byli wtrącani do więzienia i walczyli o przetrwanie.

Agnieszka Lewandowska-Kąkol w książce ,,Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów" zaprezentowała osiem rodzin z rodowodem arystokratycznym: Braniccy, Czartoryscy, Czetwertyńscy, Dzieduszyccy, Krasiccy, Potoccy, Tarnowscy i Zamoyscy. Wybór rodów był subiektywny, a książka  została oparta na rozmowach z przedstawicielami rodzin i analizie materiałów wydanych na podstawie relacji przodków. Każdy rozdział zawiera historię jednego rodu, a do tego opatrzony jest zdjęciami i grafiką herbu.

W powojennej Polsce każda okazja była dobra, by przedstawić arystokratyczne rody w krzywym zwierciadle, by je zdyskredytować czy ośmieszyć. Po wojnie doskwierała im często bieda, zostali upokorzeni i zepchnięci na margines społeczeństwa, traktowano ich jak groźnych wrogów społecznych. Odebrano wszystkie majątki, zabroniono się do nich nawet zbliżać lub przebywać w okolicy. Potęgowało to poczucie ogromnej i niezasłużonej straty. Hrabina Beata Branicka, aby wejść do swojego pałacu w Wilanowie musiała kupić bilet jak turystka. Było to dla niej bardzo bolesne przeżycie. Zasługi wojenne rodziny Branickich były celowo pomijane i dopiero pośmiertnie w 2011 roku doceniono Beatę i Adama Branickich wręczając na ręce ich wnuka Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski i Krzyż Komandorski z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski. W peerelowskim świecie arystokracja, obok żołnierzy AK, była wykluczana z normalnego życia. Miała utrudniony dostęp do pracy i oświaty. Czartoryscy w niesprzyjających czasach żyli w rozproszeniu. By trochę podreperować budżet domowy sprzedawali czasem jakąś bransoletkę czy pierścionek z resztek biżuterii, które im jeszcze pozostały. Nie robili tego często, bo pamiątki związane były z konkretnymi osobami i wspomnieniami, ale czasem nie mieli wyjścia. Członkowie rodzin podejmowali się po wojnie każdego zajęcia, by przeżyć i zarobić jakieś pieniądze. Jadwiga Czartoryska choć była doskonale wykształcona przepisywała prace studentów na starej maszynie, robiła szale w warsztacie tkackim, tłumaczyła teksty z różnych języków obcych na język polski. Inni malowali pokoje, dawali prywatne lekcje języków obcych i podejmowali się każdego zajęcia, za które mogli otrzymać wynagrodzenie. Często było tak, że mieli zakaz oficjalnej pracy, choć byli wykształceni nie mogli pracować, dyskredytowało ich nazwisko i przeszłość więzienna, a przecież z czegoś musieli utrzymywać rodziny. Nagonka na arystokratów odbywała się też w prasie. Co jakiś czas ukazywały się w niej informacje o nich niemające nic wspólnego z rzeczywistością.

Wzruszyła mnie historia Anny Branickiej, która przeszła różne koleje losu. Zaznała bogactwa, ale też biedy i poniżenia, mimo to uważa swoje życie za udane i jest szczęśliwa. Duże wrażenie zrobiła na mnie też niezwykła miłość Barbary i Eustachego Dzieduszyckich nie akceptowana przez rodzinę, która uważała ich małżeństwo za mezalians. Natrafili na ciąg niekończących się przeciwności, pokonali je tylko dzięki nadzwyczaj silnej więzi, która ich łączyła. Rodziny nie uczestniczyły w skromnej ceremonii zaślubin, a potem kiedy znajdowali się w trudnych sytuacjach, bez wyjścia, uchylały się od wsparcia. Miłość Barbary i Eustachego była wyjątkowa i dzięki niej przetrwali.

Książkę Agnieszki Lewandowskiej-Kąkol polecam miłośnikom historii i biografii. Czyta się ją nadzwyczaj dobrze, bo dzieje arystokratycznych rodów są barwne i często przypominają akcję filmu. 


WPISY POWIĄZANE: ,,Siostry"- Agnieszka Lewandowska-Kąkol
                                          ,,Niezłomna"- Agnieszka Lewandowska-Kąkol
                                          ,,Dziewczyny od Andersa"- Agnieszka Lewandowska-Kąkol



Książkę można kupić w Księgarni Ludzi Myślących


WYDAWNICTWO ZONA ZERO 


Tytuł: Arystokracja. Powojenne losy polskich rodów
Autor: Agnieszka Lewandowska - Kąkol
Wydawnictwo: Zona Zero
Data wydania: 26 października 2017
ISBN: 9788365157973
Liczba stron: 376
Kategoria: literatura faktu
Cytaty kolejno: str. 14,

środa, 20 czerwca 2018

,,RUTKA"-ZBIGNIEW BIAŁAS


Rutka_500
Źródło


Zagłębie Dąbrowskie, 1939-1943. Czternastoletnia Żydówka Rutka Laskier kupuje na targu gruby zeszyt, który ma stać się jej pamiętnikiem. Zapisuje w nim wydarzenia dnia codziennego,  relacje z rówieśnikami, swoje myśli, rozterki i marzenia. Ma nadzieję, że po wojnie zostanie prawdziwą pisarką, ale na razie musi zmagać się z głodem, upokorzeniami ze strony niemieckich żołnierzy, męczącymi zbiórkami i staniem w długich kolejkach w wyznaczonych miejscach, aby podbić dokumenty umożliwiające przebywanie na terytorium Wschodniego Górnego Śląska. Deportacje, zamknięcie w getcie, wywózki na roboty do Rzeszy lub obozu w Auschwitz, ucieczki, przekupywanie strażników, to codzienność młodziutkiej dziewczyny wkraczającej dopiero w świat kobiecości. Rutka dużo pisze i czyta, prowadzi bogate życie wewnętrzne, aby odgrodzić się od ohydnej rzeczywistości. Czuje się coraz bardziej świadoma swojej kobiecości i marzy, by pocałował ją Janek, który wodzi za nią oczami i próbuje się spotykać. Rutka najpierw droczy się z Jankiem, ale w pewnym momencie uświadamia sobie, że nie ma czasu na gierki psychologiczne i ceregiele, bo mogą już nie zdążyć zrealizować swoich marzeń.

Zbigniew Białas w malowniczy sposób opisuje Będzin zanim wkroczyli do niego Niemcy w 1939 roku i pokazuje jak bardzo zmienił się pod okupacją niemiecką. Wzgórze, rzeka i górujące nad tym ruiny prastarego zamku. Pod zamkiem i kościołem wzniesienie oblepiały żydowskie domy. Niektóre piękne jak pałace, a inne jak lepianki. Na wysokości rzeki stała wielka murowana synagoga. Od wieków Żydzi i Polacy kłębili się na tym wzniesieniu wspólnie, na dobre i złe, a potem na kolejnych wzgórzach, i w końcu właśnie doszło do tego, że wasze ulice, nasze kamienice, wasz zamek, nasza synagoga, a rzeka wspólna. Ludzie spacerowali nad rzeką, siadali na schodkach przed domem albo na balkonie i rozkoszowali się odgłosami i zapachami miasta. Ulicami niósł się aromat smażonych placków, przypalonej cebuli i ziół, różnych wonności, esencji, pudrów, mikstur i naparów. Nad ranem z piekarni płynął zapach świeżych bajgli wypiekanych na jajecznym cieście, w ciągu dnia czuć było wilgoć pranych pieluch, a wieczorami także kwaśny smród słomy w siennikach, potu, chorób, uryny i stęchlizny. Miasto od wieków chciwie wchłaniało w siebie te wszystkie zapachy życia. Życie mieszkańców diametralnie zmieniło się po wejściu Niemców do miasta. Wszelkie próby niesubordynacji,  podnoszenie cen towarów nawet o grosz, spekulacje, szaber po zniszczonym mieniu, kradzież choćby zardzewiałego drutu karane były śmiercią, a ludzie nie mieli co jeść i znaleźli się między młotem a kowadłem. Niemcy podpalali domy, uciekający przez okna padali na ulicy od kul, bo żołnierze urządzali sobie regularne polowania. Przypalone zwłoki leżały na ulicach, w krzakach lub przy pniach drzew. Koniec Żydów został rozłożony na kilka lat i był skrupulatnie realizowany.

Rutka i jej rodzina podobnie jak wiele innych żydowskich rodzin przenoszeni byli z miejsca na miejsce. Życie w getcie stało się koszmarem. Żydów z Będzina przeniesiono do Warpiów, a potem na Kamionkę. Granicę, której nie wolno było przekraczać wytyczono białą farbą, a nie tak jak w Łodzi czy Warszawie murem. Między Sosnowcem a Będzinem Niemcy stłoczyli tysiące ludzi. Tak powstała, na kilka zaledwie miesięcy, środulska Jerozolima dla nędzarzy skazanych na śmierć...Stłoczyć. Osaczyć. Tych na Warpie, tych na Kamionkę, a potem już wszystkich do Auschwitz. Nie było już prawdziwych domów, tylko ziemianki, piwnice, brudne i zaszczurzone rumowiska. Panowała ciasnota, na nic nie było miejsca, a gmina i tak kazała płacić za takie komórki, jak za czynszowe kamienice. Nic nie było wyrzucane na śmietnik. Kilkuletni chłopcy przeszukiwali ulice metr po metrze w poszukiwaniu niedopałków, którymi mogliby później handlować. 

,,Rutka" Zbigniewa Białasa to powieść kameralna, skupiona na głównej bohaterce, ale w tle znalazło się też miejsce na zarys historii zagłady Żydów Zagłębia Dąbrowskiego. Powieść oparta na dzienniku Rutki Laskier, który został znaleziony sześćdziesiąt lat po II wojnie światowej. Wstrząsająca, okrutna, naturalistyczna miejscami powieść oddająca hołd nastolatce, która musiała dorastać w nieludzkich czasach. Nie można o niej zapomnieć, zmusza do myślenia i refleksji. Warta przeczytania.




WPISY POWIĄZANE: ,,Tal"-Zbigniew Białas
                                         ,,Korzeniec"-Zbigniew Białas
                                         ,,Nebraska"-Zbigniew Białas



Tytuł: Rutka
Autor: Zbigniew Białas
Wydawnictwo: Wydawnictwo MG
Data wydania: 30 czerwca 2018
ISBN: 9788377794814
Liczba stron: 128
Kategoria: literatura współczesna
Cytaty kolejno: str. 13, 96

poniedziałek, 18 czerwca 2018

,,STANY MAŁŻEŃSKIE I POŚREDNIE"-DOROTA KASSJANOWICZ-ZAPOWIEDŹ




Dorota Kassjanowicz "Stany małżeńskie i pośrednie"

premiera 4 lipca 2018 r.

„Coś, co nie ma prawa się wydarzyć, nie jest ani trochę mniej prawdopodobne niż to, co przytrafia się każdego dnia lub każdej minuty”. Dlatego w pozornie monotonne życie warszawskich przyjaciółek niepostrzeżenie próbują wedrzeć się sceny z amerykańskich filmów o miłości. Scenarzyści nie ominą nikogo: rozwódek, singielek, matek nastoletnich córek, ani nawet ich emerytowanych, nadopiekuńczych matek. Nadchodzące święta postawią stalowe magnolie przed koniecznością potężnej zmiany. 

Weronika Burchart podciąga wszystkie możliwe średnie krajowe w zakresie ról i powinności kobiety. Z każdym kolejnym rokiem rozumie coraz mniej ze swojego czterdziestoletniego życia, ale nie przestaje się dziwić światu i ludziom. Po urodzeniu synów nie ma już nawet ciała, za to staje się wcieleniem wielofunkcyjności; matką, która woła o pomoc, jednocześnie tej pomocy nie oczekując. W ferworze codziennych obowiązków i wobec wiecznej nieobecności męża w domu broni się przed postrzeganiem rodziny jako niedogodności. Marzy o rudym maine coonie, cichym towarzyszu blokowej monotonii. Na forum dla kociarzy poznaje tajemniczego Nokto, który dostrzega w niej kobietę i budzi chęć do zmiany. 
Przyjaciółki Weroniki również nie mają łatwo. Agata Jakubczak jest nauczycielką, ale pracuje znacznie poniżej swoich kompetencji. Na horyzoncie rysuje się możliwość zmiany, czy uda się znaleźć na nią siłę? 
Jowita Coufal na co dzień pracuje jako stylistka i dokonuje estetycznych cudów, choć marzy o wystawach swoich grafik w galeriach całego świata. Trudno jej znaleźć oparcie w nastoletniej Olimpii, która nieustannie buntuje się przeciwko swojemu imieniu, a przy okazji – całemu światu. Od szaleństwa próbuje Jowitę uratować sympatyczny Erling, byle tylko udało mu się wreszcie wrócić z obserwacji żubrów w Białowieży. Przed końcem roku dobrze byłoby również usunąć z pamięci Karola, ojca Olimpii, który obiecuje córce wyprawę do Nowej Zelandii. 
Singielka Iza jest wiolonczelistką w filharmonii. Matka nieustannie ciosa jej na głowie kołki z powodu braku męża, ale jak Iza ma go znaleźć, kiedy nieustannie doświadcza się synestezji – i widzi słowa i ludzi w kolorach? Czy zakochany w samym sobie bankowiec Konstanty zrozumie niecodzienną przypadłość Izy? 
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, czyli seria rodzinnych katastrof, zapaleń sumienia, niedokończonych zleceń i marzeń o teleportacji. Losy przyjaciółek splatają się coraz ciaśniej przed wigilijnym deadline’em. 

Powieść o potędze kobiecej solidarności, przyjaźni i wytrwałości. A także o tym, że matka Polka zawsze sobie poradzi. Bo musi. 

Zaciekawiła Was zapowiedź tej powieści?