środa, 8 stycznia 2014

,,LALKI W OGNIU,, ~ PAULINA WILK

Paulina Wilk, to dziennikarka pisząca m.in. dla dziennika ,,Rzeczpospolita,, która po licznych podróżach do Indii napisała książkę ,,Lalki w ogniu,,
Każdy rozdział książki poświęcony jest innej sferze życia mieszkańców Indii. Czytając miałam wrażenie, że budzę się z Hindusami, towarzyszę im w różnych zajęciach przez cały dzień, a w nocy kładę się spać.
Po lekturze można przekonać się jak bardzo Indie są krajem sprzeczności, kontrastów.

Co roku przychodzi tam na świat tyle osób, ile zamieszkuje Australię. Rząd indyjski nie potrafi ustalić dokładnie ile milionów ludzi zamieszkuje w kraju. Część ludzi oficjalnie nie istnieje, bo nie posiadają domu i stałego adresu, nie mają majątku, stałej pracy, nie znają daty swoich narodzin, gdyż urodzili się gdzieś na ulicy, łodzi, czy w jakiejś chacie.

,,W indyjskiej populacji jest wielka dziura, brakuje milionów dziewczynek. Znikają codziennie, w tajemnicy, hipokryzji i kłamstwie. Na wsiach są różne sposoby...podaje się trujący miąższ oleandrów, koktajl z pestycydów, opium albo surowy ryż, który uszkadza delikatne narządy. Dziewczynki są duszone, zakopywane żywcem, wrzucane do studni. A czasem po prostu zostawiane samym sobie, by umarły z głodu. Na te zabójstwa spada zasłona milczenia. Nawet w małych wioskach, gdzie ciąży nie da się ukryć, sąsiedzi nie zadają pytań, a policja nie interweniuje,,

To samo dzieje się w miastach, tylko metody są bardziej wyrafinowane.
Przerażające!
I to wszystko ma miejsce w demokratycznym kraju, w XXI wieku!

W trakcie wesela kobiety składając życzenia pannie młodej mówią ,,Obyś była matką tysiąca synów,,
Hinduski i ich potrzeby są niewidoczne, obłożone zakazami i obowiązkami. Mężczyźni cieszą się swobodą.

Najludniejsza demokracja świata nie potrafi zaspokoić podstawowych potrzeb~ łazienek z bieżącą wodą i publicznych toalet. Obok wielkiego dworca kolejowego New Delhi, przy ulicy, gdzie mieszczą się banki, drogie sklepy i restauracje ciągnie się jedna z największych dzikich toalet w kraju. Turyści, którzy nawet znajdą jakąś toaletę, czym prędzej z niej wychodzą, a takich wrażeń woleliby uniknąć po raz drugi.
Pamiętam, jak znajoma, która pojechała pierwszy raz do Indii na pytanie ,,Jak tam jest?,, W pierwszej kolejności, w sms_ie odpisała, że jest strasznie brudno. Po tym, co przeczytałam w ,,Lalkach w ogniu,, zaczęłam mieć dokładniejsze wyobrażenie o tym, co czuła, i co musiała widzieć.

Obok ekskluzywnych apartamentów, budynków firm komputerowych, hoteli, czy restauracji istnieje ogromna bieda.
,,Nędza jest tak rozpowszechniona, tak trwała i uporczywa, że powieki same zaciskają się reakcji obronnej. Ale odwracanie wzroku nic nie da~wolne od ubóstwa są jedynie skrawki indyjskiej rzeczywistości, małe wysepki oferujące iluzoryczną ucieczkę. Opływa je ocean bezsilności i strachu, prędzej czy później trzeba się w nim zanurzyć,,

Za pośrednictwem książki Pauliny Wilk możemy ,,zajrzeć,, do codzienności Hindusów~do ich pracy, domów, kuchni, łóżek, szaf i serc...
Gwarantuję, że długo nie można zapomnieć tego, co tam się ,,zobaczy,, bo oprócz całego piękna Indie mają też drugie oblicze.