sobota, 10 sierpnia 2013

"ZŁAMANE WERSETY"- KAMILA SHAMSIE

 
Przygodę czytelniczą z pakistańską pisarką Kamilą Shamsie rozpoczęłam od przeczytania powieści "Sól i szafran". Bardzo mi się podobała, więc kiedy zobaczyłam na półce "Złamane wersety" od razu wzięłam je ze sobą do domu.

 "Czternaście lat temu matka Aasmaani wyszła z domu, kierując się w stronę morza. Samina o szarozielonych oczach i porażającej, gniewnej urodzie, radykalna myślicielka i nieulękła aktywistka. Wtedy widziano ją po raz ostatni. Aasmaani, w dzieciństwie często opuszczana przez matkę, nie chce uwierzyć, że ta nie żyje, i marzy o jej powrocie w chwale.
Piętnaście lat minęło od dnia, gdy Szinaz Said, najbliższa przyjaciółka Saminy, gwiazda teatru i małego ekranu, porzuciła karierę, by poświęcić się wychowaniu syna Eda. Teraz Ed próbuje ją przekonać, że czas na triumfalny powrót.
Przed szesnastu laty na pustej działce znaleziono ciało zmasakrowanego nie do poznania wywrotowego i błyskotliwego Poety, miłości życia Saminy.
We współczesnym Karaczi Aasmaani otrzymuje upragniony dowód, że Poeta wciąż żyje. W miarę jak poznaje prawdę, coraz bardziej zbliża się do Eda, jedynej osoby, która potrafi zrozumieć władające nią emocje – głębokie cierpienie i równie głęboką miłość.
„Złamane wersety” to powieść o politycznych i osobistych dramatach oraz o trudnym wyborze między macierzyństwem a romantycznym uczuciem."-przedmowa od Wydawcy.

"Złamane wersety" nie zachwyciły mnie, tak jak "Sól i szafran". Na kilku blogach przeczytałam, że książka jest wzruszająca, piękna, warta przeczytania.
Cóż...nie podzielam tego zachwytu. Męczyłam się czytając ją, a przecież lektura powinna sprawiać nam przyjemność. Może dla mnie to nie był odpowiedni czas na czytanie tej pozycji.