sobota, 1 czerwca 2013

WIĘZIEŃ NIEBA - CARLOS RUIZ ZAFÓN


Akcja powieści "Więzień nieba", której autorem jest Hiszpan Carlos Ruiz Zafón, rozpoczyna się w grudniu 1957 roku i jest kontynuacją bestsellerowego "Cienia wiatru". 

Daniel Sempere, który ożenił się z Beą i ma malutkiego synka Juliana, prowadzi wraz z ojcem rodzinną księgarnię. Niestety księgarnia nie przynosi zbyt dużych dochodów i rodzinny interes stoi na granicy bankructwa. Niespodziewanie księgarnię odwiedza posępny starzec, który kupuje bardzo drogi wolumin "Hrabiego Monte Christo" i prosi o dostarczenie go Ferminowi Romero de Torres, "który powrócił spośród umarłych i jest w posiadaniu klucza do przyszłości".
Fermin jest przyjacielem Daniela, osobą bardzo barwną i tajemniczą. Pewnego dnia Fermin wyjawia mroczne fakty ze swojego życia i okazuje się, że są one również związane z życiem Daniela, jego zmarłej matki Isabelli, pisarza i przyjaciela matki Davida Martina oraz nikczemnego ministra kultury Mauricio Vallsa.

"Więzień nieba" kończy się szczęśliwie, gdyż Fermin po wielu przeciwnościach losu żeni się ze swoją ukochaną Bernardą. Księgarnia Sempere nadal działa, a Daniel prowadzi ustatkowane życie z Beą i synkiem. Czy jednak na pewno zakończenie jest pomyślne?? Przecież Daniel po odwiedzeniu grobu matki znajduje malutkiego ceramicznego aniołka, którego rozbija niechcący mały Julian i wypada z niego karteczka z adresem Mauricio Vallsa, a Daniel patrzy długo w oczy żony i mówi: "Kocham cię-całuje ją, wiedząc, że historia, jego historia, jeszcze się nie skończyła. Dopiero się zaczęła".
I w tym momencie otwiera się "furtka" do kolejnej powieści należącej do serii Cmentarza Zapomnianych Książek, do "Gry anioła":)

Dla mnie "Cień wiatru" był powieścią rewelacyjną, niesamowitą i głęboko zapadł mi w pamięć. 
Niestety "Więzień nieba"  już taki nie jest. Dobrze się go czyta, ale "czegoś" mu brakuje. Nie porywa tak jak pierwsza część. Nie wszystkie wątki zostały wyjaśnione, ale myślę, że nastąpi to w  "Grze anioła", który pomimo wszystko przeczytam, gdy wpadnie w moje ręce:)