poniedziałek, 22 kwietnia 2013

MUSIMY POROZMAWIAĆ O KEVINIE

Wiele miesięcy temu natrafiłam na recenzję powieści psychologicznej Lionel Shriver pt. "Musimy porozmawiać o Kevinie". Pomyślałam wtedy, że muszę ją przeczytać i właśnie to zrobiłam:) 
Powieść ma formę listów pisanych przez Evę Khatchadourian do męża Franklina, w których opisuje ich wspólne życie z synem Kevinem i córką Celią. Listy są bardzo szczere i poruszające.
Eva ma własną firmę wydającą przewodniki po całym świecie, Franklin pracuje w agencji reklamowej. Są zamożną amerykańską rodziną, o której można powiedzieć, że ma prawie wszystko.  Narodziny pierwszego dziecka Kevina wprowadzają stopniowo coraz poważniejsze kłopoty do rodziny. Eva szczerze przyznaje, że "macierzyństwo było dużo trudniejsze, niż się spodziewałam. Byłam przyzwyczajona do lotnisk, plaż, muzeów. Nagle zostałam przywiązana do kilku pomieszczeń i klocków lego". Jej oczekiwania względem macierzyństwa były bardzo wysokie. Starała się zbudować związek uczuciowy z synem, ale nie do końca jej to wychodziło. Kevin w wieku 15 lat zabił z kuszy dziewięcioro uczniów ze swojej szkoły, nauczycielkę i pracownika kawiarenki, a także swojego ojca i siostrę.
 Przerażające...
Popełnił te zbrodnie z premedytacją i praktycznie bez szczególnego powodu. Eva analizuje całe ich wspólne życie i stara się zrozumieć, gdzie popełnili błędy, co spowodowało, że Kevin dopuścił się tak potwornego czynu. W rozmowie z teściami mówi:"Przez większą część tych szesnastu lat starałam się go ukarać. Nic, co mu odbierałam, nie było dla niego ważne. Co zrobi mu stanowy system zwalczania przestępczości nieletnich? Zamknie go w jego pokoju? Próbowałam już tego. Nie korzysta praktycznie z niczego, poza swoim pokojem zresztą też nie, więc co za różnica?  Nie sprawią, że będzie miał poczucie wstydu. Cierpieć mogą tylko ludzie, którzy mają sumienie. Ukarać można tylko ludzi, którym w jakiś sposób można odebrać ich nadzieje lub odciąć od czegoś, co jest dla nich ważne, którzy martwią się tym, co myślą o nich inni. Ukarać można tylko ludzi, którzy mają w sobie choć odrobinę dobra".    
Przeciwieństwem Kevina była jego siostra Celia, która pomimo tego, że doświadczyła wielu krzywd z jego strony "nigdy nie straciła wiary w to, że w głębi duszy jej starszy brat był dobrym chłopcem...Celia popełniała najczęstszy błąd ludzi o dobrym sercu: zakładała, że każdy inny człowiek był taki, jak ona". Niestety tak nie jest....
Przyznaję, że czytając tę książkę wiele razy byłam zszokowana, bo po raz pierwszy spotkałam się z tak szczerymi rozważaniami na temat niechcianego macierzyństwa. A ten temat był dla mnie, a w zasadzie cały czas jest zupełnie obcy.